Media społecznościowe w projektach społecznych

Warsztaty aplikacyjne zorganizowane przez 61 były niezwykle inspirujące.

MamPrawoWiedziec.pl
Dodane 18 stycznia 2010

Kilka najbliższych wpisów poświęcimy wystąpieniom, które miały miejsce, i które obfitowały w informacje warte rozpowszechniania. Zaczniemy od prezentacji o wykorzystaniu mediów społecznościowych w projektach społecznych.

Wystąpienie Magdaleny Garncarek i Jacka Karaszewskiego miało tytuł „Social mediom w projektach społecznych”, a poświęcone było wykorzystaniu portalu Facebook w promowaniu/ nagłaśnianiu przedsięwzięcia/ naszych działań, skupianiu wokół projektu/ działania/ organizacji mikrospołeczności oraz zaangażowanie emocjonalne innych osób.

Obok funkcjonalności, które oferuje Facebook (o tych funkcjonalnościach można przeczytać w artykule Wojciecha Makowskiego „Facebook – maszyna do dzielenia się życiem”), zaprezentowane zostały cztery profile założone na tej stronie przez cztery różne organizacje.

Dwutygodnik.com to internetowe czasopismo Narodowego Instytutu Audiowizualnego, o którym na stronie NIA czytamy: „to internetowe pismo adresowane do ludzi poszukujących nowych treści i komentarzy związanych z kulturą. Tworzą je autorzy o różnych doświadczeniach, rodowodach i fascynacjach. Łączy ich autorski sposób postrzegania i przetwarzania współczesnych zjawisk, wydarzeń, idei – konstytuujących istniejącą wokół rzeczywistość kulturową”. Młoda redakcja stosuje bliskie sobie i swoim znajomym formy komunikacji. Profil na Twitterze – serwisie do mikroblogowania, czyli umieszczania na stronie i udostępniania sowim znajomym krótkich wiadomości na wzór smsów – poświęcony jest dyskusjom redakcyjnym i osobistym uwagom (np. wpis z 3 stycznia z godziny 4:53: „No i Maria Poprzęcka śnieg nam wykrakała...”). Niewiele tam konkretnych wiadomości, ale jeśli już ktoś trafi na tę stronę, to informacje na pewno go/ją zaintrygują. I zachęcą tych, którzy nie wiedzą kim jest Poprzęcka, by sprawdzić kim jest.

By zbudować wokół „Dwutygodnika” społeczność na Facebook’u, wykreowana została postać Jana Dwutygodnika, który równolegle do swojego profilu, ma swoją stałą rubrykę na stronie dwutygodnik.com. Na bieżąco informuje swoich znajomych, których stale przybywa, o nowościach w czasopiśmie. Nie trzeba więc pamiętać o tym, że w ten czy inny czwartek czy poniedziałek, pojawi się nowy numer „Dwutygodnika”. Jan Dwutygodnik na pewno nam przypomni.

Druga postacią, którą poznaliśmy podczas warsztatów, była Dziewczyna z Różową Wstążką. Jest to postać wykreowana przez Stowarzyszenie Amazonki Warszawa Centrum, które w drugą sobotę października (10/10/2009), w Warszawie organizowało 11. edycję Marszu Różowej Wstążki. By dotrzeć do nowej grupy uczestniczek – młodych kobiet, którym wydaje się, że problem raka piersi ich nie dotyczy – stworzono profil dziewczyny, ich rówieśniczki, która chodzi do kina, gotuje, objada się słodyczami, a oprócz tego wie sporo na temat profilaktyki raka piersi. Nawiązując do słynnego obraz „Dziewczyna z perłą”, nazwana została „Dziewczyną z różową wstążką”. Przed marszem na bieżąco w swoich statusach informowała o działaniach i przygotowaniach do imprezy. Po wszystkim jednak, profil „Dziewczyny z Różową Wstążką” nie zaprzestał działalności. Jest ona nadal aktywna i co kilka dni wrzuca nową wiadomość. 5 stycznia 2010 roku napisała: „idę na film w 3D, będzie się działo...:)”. 25 grudnia 2009 roku: „makowiec, sernik, mazurek, drożdżowe... ratunku... nie mogę już więcej tych ciast...:)”. Komentuje też działania swoich fanek i fanów. Z każdym tygodniem przybywa osób, które śledzą jej poczynania. Za rok, gdy Amazonki będą przygotowywać 12 Marsz Różowej Wstążki, na Facebooku będzie kilkusetosobowa społeczność związana z Dziewczyną z Różową Wstążką.

Zarówno Jan Dwutygodnik jak i Dziewczyna z Różową Wstążką mają swoich fanów i znajomych (oraz fanki i znajome), z którymi wchodzą w interakcje, a tym samym budują społeczność oraz równolegle swoją wiarygodność. To ważne. Z krytyką spotykają się działania podejmowane m.in. przez kancelarię premiera, która prowadzi konto Donalda Tuska w serwisie BLIP. Możemy na bieżąco śledzić działania premiera, ale niestety nasze komentarze i uwagi pozostaną bez odpowiedzi. „Premier” albo raczej osoby, które zarządzają jego profilem, nikogo nie obserwują, co oznacza, że nie wychodzą z inicjatywą, by nawiązać z kimkolwiek kontakt. Monolog stosowany w tym przypadku jest jednym z największych grzechów, które można popełnić korzystając z serwisów społecznościowych. Bo bycie w społeczności oznacza bycie w kontakcie.

Ważne jest, by ów kontakt został dostosowany do potrzeb, oczekiwać i możliwości innych użytkowników – odbiorców naszych działań społecznościowych. Nie można zasypywać osób zainteresowanych naszą działalności tysiącem informacji, które są im niepotrzebne. Warto jednak nie zarzucać też całkowicie umieszczania nowych wiadomości, bo mogą o nas po prostu zapomnieć. Regularność i systematyczność jest najlepszym kluczem.

Są jednak wyjątki od tej reguły. „Gazeta.pl” ma na Facebooku prawie 4000 fanów, którzy każdego dnia dostają kilka nowych wiadomości – linków do artykułów, komentarzy do bieżących wydarzeń, aktualności. Wszystko przygotowane z myślą o użytkownikach – teksty wystarczająco intrygujące, ale nie za długie, zachowują komentatorski charakter wydawcy – „Gazety Wyborczej”. Zostając fanem/fanką „Gazeta.pl”, wiemy po prostu na co się decydujemy. Dziś decydując się na bycie jednym z 749 fanów „Rzeczpospolitej” każdego dnia dostaniemy jedynie kilka linków do kolejnych artykułów.

Znacie inne fajne przykłady facebookowych profili?

Warsztaty była częścią realizacji projektu "Mam Prawo Wiedzieć"  dofinansowanego ze środków Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw Obywatelskich”dzięki finansowemu wsparciu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich.

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

Sejm: Rząd szykuje zmiany w służbie zdrowia

Sejm: Czy nie będzie już BORu?

Kukiz'15 wraca do walki o JOWy