Fot. Bethany Brown/Flickr

11 lat i 11 projektów o in vitro. Jaką decyzję podejmie nowy prezydent?

W środku kampanii prezydenckiej rząd Ewy Kopacz przedstawił projekt ustawy o leczeniu niepłodności. Posłowie mówią o in vitro od lat. Teraz swoje stanowisko muszą określić kandydaci na prezydenta.

Magdalena WnukAnna Ścisłowska
Dodane 17 marca 2015

Jeśli posłowie z partii centrowych i lewicowych zrealizują własne przedwyborcze zapowiedzi i uchwalą w tej kadencji ustawę o leczeniu niepłodności, będzie musiał się do niej ustosunkować przyszły prezydent. Rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska wyraziła nadzieję, że projekt przejdzie przez Sejm przed wakacjami parlamentarnymi. Oznacza to, że na biurku prezydenta gotowa ustawa znajdzie się już jesienią.

Prezydent będzie mógł ją podpisać, złożyć wniosek o jej ponowne rozpatrzenie (weto) albo skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. Istnieje także możliwość, że napisze własną.

Celem obecnego projektu rządowego ma być ujednolicenie procedur i zasad leczenia niepłodności. Rząd wprowadza w nim jednoznaczny zakaz klonowania, eksperymentów i handlu ludzkimi zarodkami. Powołuje też rejestr dawców komórek, który ma zapewnić jednocześnie anonimowość dawców i bezpieczeństwo zarodków, a także zakłada większy niż obecnie nadzór państwa nad stosowaniem metody in vitro.

10 za, 2 przeciw, 13 bez wyraźnego zdania

Poparcie dla wprowadzenia prawa, które będzie regulować in vitro, zadeklarowało w mediach lub w programie wyborczym 10 z 25 kandydatów na prezydenta. 13 nie przedstawiło jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Przeciwko dopuszczaniu metody in vitro wypowiedziało się tylko 2 kandydatów.

Wśród nich jest Andrzej Duda. – Jako prezydent, który ma takie poglądy, a nie inne, który jest człowiekiem wierzącym, nie waham się tego powiedzieć, jestem przeciw tego typu rozwiązaniom – powiedział kandydat PiS. Przeciwnikiem in vitro jest także Grzegorz Braun.

Anna Grodzka zapowiedziała, że jako prezydentka wystąpi z inicjatywą uregulowania zapłodnienia pozaustrojowego: – Aby ten zabieg był refundowany przez państwo i legalny dla każdej życzącej sobie tego pary, niezależnie od kaprysów kolejnych rządów – powiedziała.

Według Adama Jarubasa in vitro jest „rozwiązaniem, które trzeba przyjąć” ze względu na dobro dziecka i rodziców.

Jako zwolennik ustawowego uporządkowania zasad sztucznego zapłodnienia zadeklarował się Bronisław Komorowski: – Zawsze byłem i jestem, i mam nadzieję, że zawsze będę, za życiem. A metoda in vitro, uporządkowana w sensie prawnym, to jest właśnie opowiedzenie się za życiem, za szansą na posiadanie dzieci – powiedział.

Janusz Korwin-Mikke popiera in vitro, ale pod trzema warunkami: bez refundacji, zapładniania mnogiego oraz zabijania zarodków.

Sztab Magdaleny Ogórek poinformował, że kandydatka poprze refundację i rozszerzenie dostępności metody in vitro. Zwolennikami in vitro są również Wanda Nowicka, Janusz Palikot oraz Iwona Piątek; Kornel Morawiecki chce refundować zabiegi osobom ubogim.

Inni kandydaci nie zabrali wyraźnego stanowiska. Paweł Kukiz jako prezydent zrobiłby w tej sprawie referendum, Włodzimierz Zydorczak uznaje leczenie niepłodności za temat ideologiczny, „nieistotny z punktu widzenia rozwoju społeczno-gospodarczego kraju”, a Balli Marzec powiedziała: – Potrzebne są rozmowy, dyskusje z przedstawicielami różnych środowisk – tych za i tych przeciw. Ten temat jest bardzo poważny. Na pewno los bardzo wielu rodzin zależy od tej ustawy.

Pozostałe osoby ubiegające się o urząd prezydenta, czyli: Artur Głowacki, Jan Jankowski, Józef Jędrzejowski, Włodzimierz Korab-Karpowicz, Marian Kowalski, Dariusz Łaska, Stanisław Majdański, Zenon Nowak, Adam Słomka, Paweł Tanajno i Jacek Wilk nie określili swoich poglądów.

In vitro. Wprowadzenie plemnika do cytoplazmy komórki jajowej

Od refundacji po karanie. Losy in vitro w Sejmie

Sprawę zapłodnienia pozaustrojowego wnieśli do parlamentu posłowie SLD w 2004 r., nie doczekała się jednak głosowania. Posłowie kilkunastu ówczesnych klubów i kół poselskich głosowali za zdjęciem projektu z porządku obrad, do którego projekt już nie powrócił (przeciw byli tylko posłowie SLD, SDPL i Partii Ludowo-Demokratycznej).

Ustawa przepadła, ale debata o zapłodnieniu pozaustrojowym nie. W ciągu 11 lat powstało 11 projektów ustaw, które miały uregulować kwestię in vitro – od propozycji refundacji zabiegów po ich penalizację. Pięć z nich to propozycje posłów obecnej kadencji. Niezależnie od stanowiska autorów, projekty nie opuszczają tzw. zamrażarki sejmowej – najczęściej grzęzną w komisjach sejmowych albo nie mogą doczekać się pierwszego czytania.

W 2011 r. w kwestionariuszu wysłanym przez MamPrawoWiedziec.pl do kandydatów na posłów temat in vitro poruszyło 25 późniejszych parlamentarzystów (co szósty przepytany przez nas poseł lub senator). Ośmioro posłów ówczesnego Ruchu Palikota – w tym obecne kandydatki na prezydenta Wanda Nowicka i Anna Grodzka – wymieniło ustawę o in vitro jako jedną z najważniejszych do uchwalenia w nadchodzącej kadencji.

Stworzenie ustawy było ważnym celem także dla 10 parlamentarzystów PO (m.in. Teresy Hoppe, Ligii Krajewskiej czy Marcina Święcickiego). Potrzebę stworzenia ustawy o in vitro wskazywało także pięcioro posłów SLD (m. in. Grzegorz Napieralski, Anna Bańkowska). Tematu tego nie poruszył żaden parlamentarzysta PiS ani PSL.

Ryszard Kalisz (wtedy SLD, obecnie niezrzeszony) i Łukasz Borowiak (wtedy poseł PO, obecnie prezydent Leszna) widzieli potrzebę publicznej debaty na ten temat. Senator Jan Libicki (PO) był zdania, że w dyskusji o in vitro należy brać pod uwagę nauczanie Kościoła katolickiego, który ma według niego prawo wypowiadać się w tych kwestiach.

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

PE: Czy Unię czekają ostre cięcia finansowe?

Sejm: Drugie podejście rządu do reformy instytucji badawczych

PE: Posłowie przyjmą kolejną rezolucję o Polsce