Syryjskie dziecko. Fot. Bengin Ahmad/Flickr/CC BY-ND 2.0

Kryzys migracyjny: posłowie solidarni w deklaracjach

Środowe, setne posiedzenie Sejmu będzie poświęcone kryzysowi migracyjnemu w Europie. Dane z działalności posłów – ze stron Sejmu oraz serwisu MamPrawoWiedziec.pl – wskazują, że posłowie VII kadencji nie dyskutują o migracji i uchodźcach. Większość jest nieprzygotowana do debaty.

Magdalena Wnuk
Dodane 16 września 2015

W 2014 r. wśród posłów panowało przekonanie o konieczności udzielania pomocy ewentualnym uchodźcom z Ukrainy. Poseł PiS Leszek Dobrzyński zapytał szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców Rafała Rogalę: – Czy istnieją jakieś symulacje, jakie kwoty byłyby potrzebne, gdyby na Ukrainie doszło do znaczącej destabilizacji, gdyby dodatkowe 100 tys. uchodźców nagle zjawiło się na terenie naszego państwa?

– Dysponujemy ponad kilkunastoma tysiącami miejsc noclegowych i mamy możliwość zwiększenia bazy o dalsze miejsca. Chciałbym zaznaczyć, że żaden kraj w Europie nie jest w stanie przyjąć i objąć opieką więcej niż 20–30 tys. osób – odpowiedział Rogala. Zapewnił, że urząd ma pieniądze na ochronę cudzoziemców, ale nie podał ile.

Rok później, w czerwcu 2015 r. było już wiadomo, że zza wschodniej granicy nie nadchodzi do Polski fala uchodźców. Prawdopodobne stało się natomiast przyjęcie tych z Bliskiego Wchodu i północnej Afryki. Schronienia w Europie szukają uciekinierzy przed wojną w Syrii, terrorem Państwa Islamskiego w Libii i dyktaturą w Erytrei. – Od początku roku do Europy trafiło blisko pół miliona ludzi. Najsilniej dotknięte kryzysem kraje członkowskie to Grecja z ponad 213 tys. uchodźców, Węgry z ponad 145 tys. i Włochy z ponad 115 tys. – mówił w orędziu o stanie Unii przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

 

Przewodniczący Komisji Europejskiej chce zmian. Orędzie o stanie Unii Europejskiej - Jean-Claude Juncker: "Od począ...

Posted by MamPrawoWiedziec.pl on 14 września 2015

Polska, która sama nie jest celem masowych migracji, jako państwo członkowskie Unii nie uniknie wzięcia odpowiedzialności za politykę migracyjną na kontynencie. Tym razem jednak – inaczej niż podczas kryzysu na Ukrainie – oprócz wyrażenia solidarności z mieszkańcami Syrii i podjęcia dwóch uchwał w tej sprawie, posłowie nie uzgodnili zdecydowanego stanowiska na temat udzielenia pomocy uchodźcom.

W VII kadencji Sejmu posłowie o imigracji i uchodźstwie mówili bez eksperckiego przygotowania. Z wyjątkiem dwóch największych kryzysów – ukraińskiego i syryjskiego – nie odwoływali się do konkretnych zjawisk i wydarzeń. – Parlamentarzyści powtarzają zasłyszane slogany, nie rozumieją mechanizmów migracji, nie mają wiedzy o państwach pochodzenia uchodźców, nie znają przepisów polskiego czy unijnego prawa – komentuje Witold Klaus, prezes Stowarzyszenia Interwencji Prawnej (przeczytaj cały komentarz).

Warunki otwierania granicy

W 2011 r., na początku obecnej kadencji, badacze MamPrawoWiedziec.pl zapytali parlamentarzystów o poglądy. Na temat polityki migracyjnej – emigracji i imigracji – wypowiedziało się zaledwie 18 z 151, którzy odpowiedzieli na kwestionariusz. Tylko 6, uznało politykę migracyjną, jako strategiczną dla VII kadencji Sejmu: Anna Grodzka (Ruch Palikota, obecnie niezrzeszona), Piotr Chmielowski (Ruch Palikota, obecnie SLD), Marcin Święcicki (PO), Roman Kosecki (PO), John Godson (PO, obecnie PSL) oraz Grzegorz Napieralski (SLD, obecnie klub poselski Biało-Czerwoni).

Posłowie chętnie wyrażają solidarność z narodami w kryzysie, ale niekoniecznie widzą Polskę jako kraj przyjmujący tysiące azylantów, zwłaszcza odmiennych kulturowo czy wyznaniowo. Ich zdaniem potencjalni imigranci, nad których przyjęciem może dyskutować Polska, to przede wszystkim ludzie przedsiębiorczy, skłonni do asymilacji z polską kulturą, którzy mogą wzbogacić rodzimy rynek pracy.

Politycy stawiają warunki otwarcia granic – osoba przyjeżdżająca do Polski powinna podjąć pracę, zwłaszcza w branży, w której odnotowuje się wyraźne zapotrzebowanie na siłę roboczą lub na wykwalifikowanych specjalistów.

Poseł Święcicki napisał w kwestionariuszu MamPrawoWiedziec.pl: „Ukraińcy, Białorusini, Gruzini, a nawet Wietnamczycy dobrze sobie w Polsce radzą. W drugim pokoleniu czują się już Polakami”.

Dla 9 parlamentarzystów gotowość imigrantów do asymilacji była jednym z warunków ich przyjmowania.

Imigrant powinien być przedsiębiorczy

Debata na temat prawa imigracyjnego (zasad udzielania prawa pobytu i zezwoleń na pracę cudzoziemcom) w obecnej kadencji odbyła się w Sejmie przy okazji czterech nowelizacji: dwóch w prawie azylowym (dostosowaniu polskiego prawa do międzynarodowych umów o ochronie uchodźców) i dwóch w przepisach dotyczących zatrudniania cudzoziemców.

W maju 2012 r. posłowie dyskutowali o skutkach nielegalnego zatrudniania cudzoziemców-imigrantów. Zmienili wówczas m.in. wysokości kar za nielegalne zatrudnianie obcokrajowców. Połowa imigrantów zarobkowych w Polsce (ponad 60 tys.) to przybysze zza wschodniej granicy, a co dziesiąty imigrant to Wietnamczyk. Mimo tych realnych zjawisk imigracyjnych, dyskusja na sali sejmowej toczyła się bez odniesień do konkretnych danych o imigracji zarobkowej z Ukrainy, Wietnamu czy Białorusi.

W listopadzie 2013 r. Sejm debatował nad ustawą o cudzoziemcach, której celem było uregulowanie statusu już osiadłych w Polsce osób, przede wszystkim zatrudnionych i niekorzystających z opieki społecznej. Krystyna Łybacka w imieniu SLD podkreślała, że Polska powinna rozwijać programy stypendialne dla cudzoziemców. Anna Nemś z PO chwaliła ustawę za usprawnienie procedur legalizacji pobytu i pracy. Przychylny zmianom był także Twój Ruch. W innym tonie wypowiedział się Jacek Sasin (PiS), który zauważył, że imigracja powinna być procesem kontrolowanym i nie może zastąpić w państwie prorodzinnej polityki demograficznej. Krystyna Ozga (PSL) mówiła, że państwo musi przede wszystkim czuwać nad bezpieczeństwem granic.

W maju 2014 r. posłowie omawiali zmiany w ustawie o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium kraju. Debata odbywała się w trakcie trwającego na Ukrainie konfliktu zbrojnego. Posłowie liczyli się z tym, że zza wschodniej granicy mogą do Polski przybyć uchodźcy. Zwracali uwagę na panujące w ośrodkach dla azylantów złe warunki.

W czerwcu 2015 r. na pomoc czekali Syryjczycy. W atmosferze narastającego kryzysu imigracyjnego w Unii odbyła się debata nad kolejnymi zmianami w polskim prawie azylowym, których celem było uwspólnienie unijnych i krajowych przepisów o ochronie uchodźców. Podczas dyskusji posłowie rzadko odnosili się do konkretnych problemów, w tym fali ucieczek z Bliskiego Wschodu. Tylko Piotr Polak (PiS) zapytał Rafała Rogalę z Urzędu do Spraw Cudzoziemców, kiedy Polska udzieli pomocy chrześcijanom z Syrii. Był to jednak poboczny wątek i nie został rozwinięty.

Jak Sejm chce pomagać Syryjczykom?

Kwestia pomocy dla Syryjczyków była podnoszona na posiedzeniach plenarnych i komisji sejmowych od 2012 r. Posłowie wielokrotnie wyrażali solidarność z narodem syryjskim, m.in. w uchwale w sprawie wyrażenia solidarności z prześladowanymi wspólnotami chrześcijańskimi w Egipcie i Syrii.

Nie obyło się bez kontrowersji. Podczas debaty Robert Biedroń (Ruch Palikota, obecnie prezydent Słupska) skrytykował – jego zdaniem niewłaściwe – stawianie w uchwale chrześcijan na szczególnej pozycji. Z kolei dla Grzegorza Woźniaka (PiS) oczywiste było, że to właśnie chrześcijanom należy się największa pomoc, bo są w najtrudniejszym położeniu.

Podobną uchwałę, ale już odnoszącą się do ofiar różnych wyznań i pochodzeniu, Sejm uchwalił rok później, we wrześniu 2014 r. Podczas debaty Biedroń zauważył: – Powinniśmy przede wszystkim przyjmować takie uchwały, które będą wzywały rząd Rzeczypospolitej Polskiej także do wspierania humanitarnego tych krajów.

O pieniądzach na pomoc humanitarną dla Syryjczyków posłowie mówili przy okazji debat o polityce zagranicznej (posiedzenia nr 79, 91).

W kwestii przyjmowania uchodźców posłowie wypowiadali się rzadko, jeszcze rzadziej zastanawiali się nad późniejszą integracją tych osób w społeczeństwie polskim. 23 kwietnia 2015 r. Jarosław Sellin (PiS) stwierdził, że Polska nie powinna być zobowiązana do przyjmowania „tyle samo imigrantów co Hiszpania, bo trzeba tutaj wyciągnąć konsekwencje z zaszłości historycznych. Polska nie miała kolonii w Afryce”. Zdaniem Sellina państwo polskie powinno natomiast zadbać o to, aby na łodziach przybywali tu przede wszystkim chrześcijanie.

W debacie o prawie azylowym 10 czerwca 2015 r. posłowie w większości nawoływali do ostrożnego podejmowania decyzji w sprawie uchodźców. Marek Matuszewski z PiS wyraźnie sprzeciwił się udzielaniu przez Polskę pomocy: „Tych uchodźców powinny przyjąć bogate kraje Unii Europejskiej. Czy w tej chwili nie jest tak, że będziemy w pośpiechu uchwalać tę ustawę i doprowadzimy do tego, że za jakiś czas będziemy tu mieli dużo uchodźców, a Włochy, Francja i inne bogate kraje Unii Europejskiej odetchną?” Zofia Popiołek (Twój Ruch) uważała, że ważnym zadaniem będzie zapewnienie bezpieczeństwa uchodźcom na terenie Polski.

Z ziemi polskiej na Zachód

Obowiązek udzielenia pomocy uchodźcy spoczywa na pierwszym państwie, do którego przybędzie taka osoba, a które podpisało Konwencję Genewską. W Europie krajami najczęściej przyjmującymi uciekinierów z Afryki Północnej są położone najbardziej południu Grecja i Włochy, lecz także Francja i Niemcy. W pierwszej połowie 2015 r. wniosek o azyl w państwach członkowskich Unii złożyło 417 tys. osób i wciąż składają kolejne.

W 2013 r. unijne prawo zmieniono tak, aby państwa członkowskie mogły współdzielić obowiązek opieki nad uchodźcami. Wymaga ono jednak zatwierdzenia przez parlamenty krajowe. 9 lipca 2015 r. Sejm uchwalił ustawę, regulującą procedurę przyjęcia uchodźców, którzy zatrzymali się w innym państwie Unii. Nowelizacja ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej precyzuje przepis o „relokacji” cudzoziemca starającego się o azyl z jednego kraju członkowskiego do drugiego. Ustawa czeka na podpis prezydenta.

Przez ostatnie 25 lat Polska mierzyła się już z napływem uciekinierów wojennych. Od tzw. pierwszej wojny czeczeńskiej do Polski, jako pierwszego europejskiego kraju wjechało sto tys. Czeczenów, w latach 2001–2003 o azyl w Polsce wystąpiło prawie 10 tys. z nich. W ciągu trzech miesięcy letnich w 2009 r. do kraju przyjechało ponad 3 tys. uciekinierów z Gruzji. Większość dotychczas przyjętych w Polsce uchodźców – nie zawsze legalnie – wyjechała do krajów zachodnich. 

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

Dziennikarstwo danych, czyli o samorządzie inaczej

PE: wspólna prokuratura, cyberbezpieczeństwo i Brexit

Sejm: Trzy projekty opozycji: mowa nienawiści, dostęp do broni i przemoc policji