Premier Beata Szydło i minister ochrony środowiska Jan Szyszko. Fot. P. Tracz/KPRM

Trójpak ustaw PiS: nowe fronty w sporach z ekologami

Będzie nowe Prawo ochrony środowiska. To jeden z trzech projektów, za pomocą których obecna władza chce zmniejszyć udział obywateli w podejmowaniu decyzji o środowisku i idzie na rękę przedsiębiorcom – analizuje MamPrawoWiedziec.pl.

Wojciech Gąsior
Dodane 25 stycznia 2017

2016 rok minister środowiska Jan Szyszko spędził na sporach z ekologami, m.in. o 4,5-krotne zwiększenie limitów na wycinkę Puszczy Białowieskiej. Swoje plany uzasadniał chęcią zwalczania kornika drukarza, który zagrażał puszczańskim świerkom i – w ocenie ministra – siedliskom żyjących w lesie zwierząt.

Przeciwko planom ministra protestowały organizacje ekologiczne, naukowcy i część mieszkańców Białowieży. Krytyczną opinię o wycince wydała w listopadzie 2015 r. Państwowa Rada Ochrony Przyrody, której rolą jest doradzanie ministrowi. Eksperci Rady napisali, że „w świetle badań naukowych usuwanie zaatakowanych drzew, służące jakoby zwalczaniu kornika drukarza, nie ma istotnego wpływu na przebieg jego gradacji i tempo wydzielania się posuszu [obumierania drzew]”. 

Mimo to w marcu 2016 r. minister podjął ostateczną decyzję o zwiększeniu wycinki, a w maju odwołał 32 z 39 członków Rady. W wydanym komunikacie zapewnił, że rekonstrukcja nie miała związku z opinią o wycince, ale kilka dni później zmienił zdanie i oznajmił, że powodem było „nieskonsultowanie stanowiska Rady z ministrem środowiska w sprawie Puszczy Białowieskiej”. 

W czerwcu 2016 r. konflikt wokół Puszczy wkroczył na poziom międzynarodowy. Postępowanie przeciwko Polsce wszczęła Komisja Europejska, a we wrześniu działania ministra Szyszki skrytykował w rezolucji Parlament Europejski.

Trzy nowe ustawy 

Jesienią do Sejmu wpłynął wywołujący protesty ekologów, projekt zmian w przepisach o ochronie przyrody – liberalizacja przepisów o wycince drzew. Przed świętami posłowie przyjęli go jednogłośnie w głosowaniu w Sali Kolumnowej 16 grudnia.

Teraz Sejm zajmie się nowelizacją ustawy Prawo ochrony środowiska, która zmniejsza udział samorządów i organizacji społecznych w pracach Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Pierwsze czytanie projektu – 25 stycznia.

Trzeci projekt nie ukazał się oficjalnie ani na stronach Sejmu, ani Rządowego Centrum Legislacji, ale dotarł do niego Greenpeace Polska. To nowelizacja ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku, która m.in. reguluje zasady, na jakich organizacje społeczne uczestniczą w podejmowaniu decyzji dotyczących ochrony środowiska. Żeby zostać dopuszczoną do stołu, organizacja będzie musiała spełnić szereg warunków: zrzeszać wyłącznie osoby fizyczne, działać od minimum roku, utrzymywać się wyłącznie ze składek członkowskich i mieć przynajmniej pięciu członków z wykształceniem wyższym w dziedzinach związanych z przyrodoznawstwem lub chemią. Ekolodzy są zgodni, że takich organizacji prawie w ogóle w Polsce nie ma.

Mniej samorządu w Wojewódzkich Funduszach Ochrony Środowiska

Nowelizacja Prawa ochrony środowiska zmienia przede wszystkim składy i zasady obsadzania rad nadzorczych i zarządów Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska. WFOŚ przyznają środki na inwestycje poprawiające ochronę środowiska: oczyszczalnie wód, sieci wodociągowe, odnawialne źródła energii lub ochrona zagrożonych gatunków roślin i zwierząt. W 2015 r. WFOŚ przyznały ponad 400 mln zł dotacji i blisko 2 mld zł pożyczek. Pieniądze pochodzą z opłat za korzystanie ze środowiska (np. za emisję gazów cieplarnianych, składowanie odpadów lub wycinkę drzew), kar za jego niszczenie i odsetek od należności.

Dotychczas w 16 radach WFOŚ zasiadali przedstawiciele regionalnych urzędów zajmujących się ochroną środowiska, urzędów marszałkowskich, sejmików, organizacji ekologicznych i przewodniczący wybierany przez ministra – w każdej radzie 7 osób. Ta liczba ma zostać zmniejszona do 5, z czego 4 wskażą przedstawiciele rządu: 2 członków wybierze wojewoda, po jednym Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, ministerstwo, a jednego samorząd. Organizacje stracą prawo wytypowania swojego reprezentanta.

– Mamy do czynienia z daleko idącą centralizacją. Znamy przypadki, gdy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, który jest podporządkowany ministrowi, wycofał finansowanie dla merytorycznie mocnych i doświadczonych organizacji – komentuje Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska. – Organizacje, które krytykowały plany zwiększania wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej, straciły obiecane dofinansowanie. Z drugiej strony media donosiły o organizacji, która może dostać dość dużą kwotę na informowanie o Puszczy Białowieskiej. Organizacja nie ma doświadczenia w tym obszarze, ale jest bliska ideowo władzy – mówi Cyglicki.

Chodzi o Fundację Niezależne Media Tomasza Sakiewicza i dofinansowanie „na aktywną edukację skierowaną do grup mających największy wpływ na przyrodę” z funduszy unijnych rozdzielanych przez Narodowy Fundusz. Jak ujawnił portal OKO.press, organizacja Sakiewicza kilkanaście dni przed ostatecznym terminem składania wniosków dopisała do swojego statutu „ochronę środowiska, bioróżnorodności oraz propagowanie idei zrównoważonego rozwoju” i otrzymała 6 mln zł z puli blisko 13 mln zł.

Wojciech Skurkiewicz (PiS) poseł pracujący w sejmowej komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa uspokaja i tłumaczy, że na cięciach kadrowych w Wojewódzkich Funduszach skorzysta przyroda. – Chcemy doprowadzić do takiej sytuacji, żeby jak najwięcej środków trafiało właśnie na ochronę środowiska. Jeżeli ograniczamy liczbę członków rad nadzorczych z 7 do 5 i liczbę członków zarządu z 5 do 2 to w skali kraju to naprawdę będą olbrzymie oszczędności. Pensja premiera kraju jest niższa niż prezesa WFOŚ.

Skurkiewicz nie podaje, ile szacunkowo Fundusze zaoszczędzą na przewidywanych zmianach. Takich wyliczeń nie zawiera też złożony do Sejmu projekt

Będzie łatwiej postawić dom i wyciąć drzewo

Przyjęta w grudniu nowelizacja ustawy o ochronie przyrody, która ułatwia wycinkę drzew ograniczy – jak zapowiadali posłowie PiS – zbędną biurokrację i absurdy prawne związane z drakońskimi karami. – Mogę podać wiele takich przykładów. Starsze małżeństwo, które za wycinkę drzewa w swoim ogrodzie ma zapłacić karę kilkudziesięciu tysięcy złotych, albo parafii, która właściwie stałaby się bankrutem, gdyby miała zapłacić za wycinkę drzew na cmentarzu – tłumaczył Jan Ardanowski (PiS) w czasie dyskusji nad projektem.

Jak wynika z kwerendy Ministerstwa Środowiska, niemal wszystkie wnioski o wycinkę drzew na prywatnych posesjach i tak były rozpatrywane pozytywnie. – Po co w ogóle wydawać te decyzje, skoro w zasadzie wszystkie są decyzjami pozytywnymi? – mówił wiceminister środowiska Andrzej Szweda-Lewandowski. Od 1 stycznia na ścięcie drzewa nie jest już wymagane pozwolenie, pod warunkiem, że drzewa nie ścina się w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej.

– Instytucje samorządowe, które opiekują się zielenią i mają fachowców mogą skorzystać z tej ustawy, bo wiedzą, jakie drzewa trzeba wyciąć, a jakie zostawić. Ale fachowców ma się w dużych miastach, a w małych i w spółdzielniach już różnie bywa – komentują nieoficjalnie ustawę warszawscy urzędnicy. – Oprócz tego w dużych miastach drzewa na miejskich terenach mają swoich adwokatów, czyli organizacje mieszkańców – dodają.

Wycinka nie tylko w ogródkach

Ale w nowym prawie nie chodzi wyłącznie o pojedyncze drzewa w parkach i na prywatnych posesjach. Ustawa otwiera drogę do wycinki na masową skalę. 

Poszerza katalog drzew i krzewów, które można usunąć bez pozwolenia oraz zezwala na ścięcie drzewa niemal trzy razy grubszego niż poprzednio. Ale przede wszystkim daje prawo do decydowania o wycince radom gmin. 

Ustawa umożliwia gminom ustalanie własnych stawek za wycinkę drzew pod działalność gospodarczą. Podany jest wyłącznie górny limit: 500 zł za każdy centymetr obwodu na wysokości 1,3 m nad ziemią. Rada gminy będzie mogła w drodze uchwały zrezygnować z konieczności występowania o pozwolenie na wycinkę drzew ze względu na m.in. gatunek drzewa, jego wiek, obwód albo nawet cel wycinki. To znaczy, że gmina będzie mogła wprowadzić pełną dowolność w ścinaniu drzew np. pod prowadzenie działalności gospodarczej. W ten sposób zasady dotyczące wycinki mogą stać się kryterium konkurencyjności gminy w rywalizacji o inwestycje. Według starych przepisów pozbycie się kilkunastu średnich rozmiarów topoli pod budowę magazynu lub zakładu przemysłowego oznaczało dla przedsiębiorcy koszt rzędu 1 mln zł.

Do prac nad sporządzeniem takiej uchwały powinna być dopuszczona strona społeczna „na zasadach i w trybie określonych w ustawie o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie”. Przypomnijmy – to właśnie ta ustawa, której nowelę zawiera trzeci projekt z trójpaku ministra Szyszki, czekający na wejście do Sejmu. Organizacjom przysługuje prawo do złożenia skargi do sądu administracyjnego lub odwołania się od decyzji wydanej w postępowaniu wymagającym udziału strony społecznej. Ale żeby móc skorzystać z tego prawa, organizacja musi być najpierw uznana za organizację ekologiczną.

Rządowe pomysły, poselskie projekt

Tryb wprowadzenia ustawy o wycince niepokoi również urzędników. Jej projekt wpłynął do Sejmu 7 grudnia 2016 r., a został przyjęty niespełna 10 dni później. Przepisy obowiązują od Nowego Roku. – Ustawa już weszła, a my ciągle nie mieliśmy okazji się z nią zapoznać. Czekamy na szkolenia i przekazanie nam wszelkich interpretacji – komentują urzędnicy.

Ekspresowe tempo prac było możliwe dzięki zgłoszeniu projektu jako inicjatywy poselskiej, która w przeciwieństwie do rządowej nie wymaga konsultacji publicznych. Ten zabieg PiS stosowało już wcześniej wprowadzając m.in. przepisy o Trybunale Konstytucyjnym, zgromadzeniach czy tzw. ustawę inwigilacyjną. Poselskim projektem jest też nowela zmieniające zasady funkcjonowania WFOŚiGW. Niemal wszystkie pomysły z trójpaku poselskich ustaw ekologicznych znalazły się już wcześniej w rządowym projekcie kompleksowej reformy systemu ochrony środowiska z lipca.

Nowe prawo zawiesza w Polsce unijne dyrektywy o ochronie przyrody 

W ustawie o wycince drzew organizacje ekologiczne najbardziej niepokoi zapis, który nie ma niczego wspólnego z wycinką. Do końca 2017 r. leśnicy będą mogli odstąpić od przestrzegania reguł zakazujących zabijania zwierząt chronionych i niszczenia ich siedlisk i jaj. Warunek: wystarczy, że dla danego obszaru została sporządzona ocena oddziaływania środowiskowego.

–  Wcześniej leśnicy nie mogli podejmować prac leśnych typu wycinka czy nasadzenia, jeśli stwarzały one zagrożenie dla chronionych gatunków. Aby podjąć takie działania, musieli wystąpić o indywidualną zgodę do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Nowa ustawa sprawia, że nie będzie już organu sprawującego realną kontrolę nad ochroną rzadkich i zagrożonych wyginięciem gatunków, które występują na terenie lasów państwowych – tłumaczy Cyglicki. I dodaje: – Zwolennicy tej ustawy mówią o ułatwieniach w wycince drzewek na własnej działce, przeciwnicy ostrzegają przed masowymi cięciami. Ta dyskusja przyćmiła dużo ważniejszą z punktu widzenia ochrony przyrody kwestię ochrony gatunkowej na terenie lasów, które obejmują blisko jedną trzecią kraju. 

Biuro Analiz Sejmowych uznało, że ten zapis może być niezgodny z prawem Unii Europejskiej.

Następny krok: likwidacja Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

Ostatni projekt z trójpaku likwiduje Generalną i Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska, tym samym znosi m.in. nadzór instytucjonalny nad obszarami Natura 2000, które obejmują cenne fragmenty naszej przyrody. Ogranicza również wpływ organizacji ekologicznych na decyzje dotyczące ochrony środowiska. – Te przepisy są najbardziej niebezpieczne. Przedsiębiorstwo Lasy Państwowe będzie kontrolowało samo siebie. Ta sama instytucja będzie pozyskiwać drewno i pilnować, czy nie dzieje się to ze szkodą dla przyrody na obszarach Natura 2000, które obejmują ponad 40 proc. powierzchni lasów – mówi Cyglicki.

Greenpeace i Greenmind w grudniu opublikowały list ministra Szyszki do Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, w którym minister przedstawia założenia projektu i oczekiwane oszczędności: likwidację etatów w GDOŚ związanych z wydawaniem ocen o oddziaływaniu na środowisko oraz ułatwienia dla inwestorów i dla gmin.

Ministerstwo zapewniło jednak, że nad projektem nie toczą się żadne prace.

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

PE: wspólna prokuratura, cyberbezpieczeństwo i Brexit

Sejm: Trzy projekty opozycji: mowa nienawiści, dostęp do broni i przemoc policji

Nowe prawa w tym tygodniu (18 - 24 września 2017 r.)