Viktor Orbán. Fot. European People's Party / Flickr

PE: Czy niekorzystne dla Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego nowe prawo na Węgrzech łamie demokratyczne standardy?

Dwudniowa sesja Parlamentu Europejskiego zacznie się 26 kwietnia o 15 od debaty na temat zmian w węgierskim szkolnictwie wyższym.

Magdalena Wnuk
Dodane 26 kwietnia 2017

Węgierski premier Wiktor Orbán chce zmienić krajowe przepisy o funkcjonowaniu ponad 20 zagranicznych uczelni, w tym m.in. Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU), obecnie jednej z najlepszych uczelni w regionie.

CEU, oficjalnie zarejestrowany w Stanach Zjednoczonych, pozostaje niezależny finansowo od państwa węgierskiego. Zgodnie z nowymi przepisami, aby móc funkcjonować, uczelnia będzie potrzebowała zgody węgierskiego rządu. Drugi warunek nakłada na CEU otworzenie działalności dydaktycznej również w USA. W przeciwnym razie z początkiem stycznia 2018 r. zostanie zlikwidowany. Celem CEU nigdy nie było szkolenie studentów w USA, rozpoczęcie kursów dla amerykańskich studentów w kilka miesięcy jest zarówno mało prawdopodobne, jak i sprzeczne z misją szkoły.

Przeciwko planom Orbána protestowało na ulicach Budapesztu kilkadziesiąt tysięcy osób. Stanowisko w sprawie likwidacji uczelni przedstawili wiceprzewodniczącemu Komisji Europejskiej Fransowi Timmermansowi rektor CEU Michael Ignatieff oraz fundator uczelni George Soros.

Komisja przeprowadziła dochodzenie, by sprawdzić, czy nowe prawo jest projektowane z zachowaniem standardów demokratycznych. Timmermans przedstawi wyniki w środę w Parlamencie Europejskim. W debacie weźmie udział Orbán.

Szef Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE) Guy Verhofstadt dzień przed sesją plenarną poinformował na swoim Facebooku, że pięć największych europejskich frakcji popiera rektora CEU w jego sprzeciwie wobec nowej ustawy.

Wyniki referendum w Turcji. Komisarz do spraw zagranicznych Federica Mogherini przedstawi europosłom stanowisko Komisji w sprawie przebiegu referendum w Turcji oraz planów Komisji w sprawie dalszych relacji z Turcją.

16 kwietnia odbyło się w Turcji referendum, dotyczące przekształcenia systemu parlamentarnego w prezydencki. Poparcie dla prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który jest inicjatorem zmian, wyraziło 51,4 proc. głosujących. OBWE wątpi w uczciwość przebiegu głosowania, w którym miało dojść do zliczenia kart bez oficjalnego stempla państwowego. KE też przygląda się tej sprawie.

Jednolite prawa socjalne obywateli Unii. Parlament będzie obradował nad informacją komisarz do spraw socjalnych i zatrudnienia Marianne Thyssen o tzw. filarze praw socjalnych. To program, który ma zapewnić obywatelom UE m.in. powszechny dostęp do edukacji czy powszechne prawa pracownicze. Jak deklaruje Thyssen, celami programu są przede wszystkim zapobieganie skutkom kryzysów ekonomicznych na rynku pracy w Unii i zrównanie praw wszystkich zatrudnionych – zarówno samozatrudnionych, osób na zleceniach, kontraktach czy umowach o pracę.

– Filar na razie jest skierowany do państw strefy euro. Kraje spoza niej mogą się przyłączyć na zasadzie dobrowolności. To właśnie w krajach strefy euro skutki kryzysu ekonomicznego były dla rynku pracy największe. Choć minął już najgorszy okres, wciąż w całej UE mamy młodych ludzi, którzy nie uczą się i nie pracują. Celem filaru jest również zaktywizowanie tej grupy – mówi dla MamPrawoWiedziec.pl posłanka Danuta Jazłowiecka (PO, EPP).

Program ma wspierać m.in. zwiększanie kompetencji cyfrowych obywateli UE i elastyczne warunki zatrudnienia. Komisja chce, aby państwa członkowskie miały obowiązek ustalenia minimalnego wynagrodzenie według wytycznych Unii. Komisarz Thyssen opowiada się za stworzeniem parametrów (benchmarków), według których możliwa będzie ocena adekwatności płacy minimalnej w krajach UE. Ma to zapobiec nierównym płacom i związanym z nimi dumpingiem socjalnym (czyli zaniżaniem kosztów pracy), zarzucanym biedniejszym krajom, w tym Polsce.

– Należy pamiętać, że polityka społeczna leży w kompetencjach państw członkowskich – mówi Jazłowiecka (PO, EPL). – Nie oznacza to jednak, że Unia w ogóle nie wpływa na rynek pracy czy prawa socjalne w państwach członkowskich. Przykładem są dyrektywy, dotyczące delegowania pracowników czy urlopów macierzyńskich. Dają one wytyczne, do których państwa członkowskie muszą się stosować.

Parlament Europejski wyraził już wstępnie poparcie dla filaru praw socjalnych w głosowaniu nad rezolucją autorstwa Marii João Rodrigues (S&D, Portugalia) w styczniu. 396 posłów, głównie z frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPP), Socjalistów i Demokratów (S&D), Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE) oraz frakcji skrajnie lewicowych (GUE/NGL i G/EFA) zagłosowało za. Przeciwko było 180, głównie z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej oraz Europy Narodów i Wolności. EPP i ALDE były podzielone. Szczegółowa dyskusja nad kształtem programu zacznie się dopiero teraz.

Europa Narodów i Wolności oficjalnie odcięła się od sprawozdania Rodrigues: według przygotowanej przez tę frakcję opinii mniejszości filar praw społecznych doprowadzi do „niszczycielskiego ujednolicenia” polityki społecznej w krajach członkowskich, a jego jedynym celem jest wzmocnienie strefy euro, która stanowi główną przyczyną problemów ekonomicznych obywateli UE.

W środę i czwartek posłowie zajmą się także sprawozdaniami dotyczącymi absolutorium budżetowego za 2015 r., a także z rocznej działalności Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

V4: Jesteśmy za (solidarnością), a nawet przeciw (relokacjom)

Sejm: kontynuacja 45. posiedzenia

PE: Czy Turcja nie będzie już kandydatem na członka UE?