Fot. president.gov.ua

Niby wolność. Jak zmiana prawa ogranicza prawa obywateli.

Oto pięć historii o Ukraińcach, ich prawach oraz ich parlamencie. Każda z nich pokazuje, jak naród i władze ukraińskie reagują na łamanie wolności gwarantowanych przez Konstytucję.

Vasylyna Duman
Dodane 31 lipca 2017

Bohaterami tych historii będą posłowie, ochotnicy i lotnicy, a także służby specjalne i ich uprawnienia.

Formacje zbrojne i polityka

Konstytucja Ukrainy, artykuł 37. Partie polityczne i organizacje społeczne nie mogą posiadać formacji paramilitarnych.

VIII kadencja Rady Najwyższej Ukrainy została wybrana wiosną 2014 r., w wyborach przedterminowych. Ukraina wkraczała w jeden z najbardziej dramatycznych etapów nowoczesnej historii – aneksję Krymu i inspirowany przez russkij mir konflikt zbrojny we wschodniej części kraju. Do walki na froncie zgłosiło się wielu ochotników. Liderzy bojowych formacji, do których dołączyli – „Prawego sektora” i „Azowu” – skupili się na budowaniu oddziałów i nie zdradzali na razie politycznych ambicji.

Liderem „Prawego Sektora”, od jego powstania w listopadzie 2013 r. do listopada 2015 r. był Dmytro Jarosz. Po odejściu z organizacji utworzył Ukraińskie Wojsko Ochotnicze i ruch społeczno-polityczny „Państwowa Inicjatywa Jarosza”, następnie w październiku 2014 r. został posłem do parlamentu. Dziś „Prawy Sektor” jest zarazem partią polityczną i organizacją społeczną.

„Azow” to batalion założony w 2014 r., jego liderem jest Andrij Biłećkyj. W 2015 r. przy batalionie powstał ruch społeczno-polityczny „Korpus Cywilny”. W październiku 2016 r. ruch ogłosil stworzenie partii „Korpus Narodowy”. Biłećkyj został ich liderem i posłem najwyższej rady.

Jarosz i Biłećkyj zlekceważyli zakaz konstytucyjny. Formalnie formacje wojskowe różnią się od sił politycznych nazwami. W praktyce są skrzydłami jednej organizacji i kierowane są przez te same osoby.

Jaki ma to związek z prawem i wolnością? Obecność formacji paramilitarnych przy partiach politycznych jest zagrożeniem dla równego udziału obywateli w życiu politycznym ich kraju.

Kombaci (dowódcy batalionów) ograniczają prawo innych do udziału w demokracji pośredniej. Mając pod bronią własną armię kontrolują wybrane okręgi wyborcze na Ukrainie, gwarantując sobie wybór, samym faktem „ochrony” obywateli. Jednak jako członkowie rady z możliwości podejmowania decyzji w sposób parlamentarny, specjalnie nie korzystają. Z danych serwisu internetowego, zawierającego dane parlamentarne Rada4you.org, wynika, że kombaci nie przychodzą na posiedzenia Rady. Jarosz był obecny w jedynie w 2,4 proc. posiedzeń Rady, Biłećkyj – na 1,6 proc.

Prawo do godności i służby specjalne

Konstytucja Ukrainy, artykuł 28. Każdy ma prawo do poszanowania swojej godności.

Nikogo nie można poddać torturom, okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu jego godność traktowaniu i karaniu.

Rada Najwyższa Ukrainy odpowiada za kontrolę służb specjalnych. Jednak w obecnej kadencji nie realizuje zadań w tym zakresie. W 2015 r. ONZ opublikowała raport o stanie praw człowieka w Ukrainie. Jego autorzy, wśród nadużyć ze strony Służby Bezpieczeństwa Ukrainy wymieniają: bezprawne pozbawianie wolności, przetrzymywanie w miejscach nie powołanych do tego celu (tzw. tajnych więzieniach SBU), łamanie prawa do obrony oraz torturowanie ludzi podejrzanych o separatyzm lub jego wspieranie.

Radio Swoboda poinformowało, że według pomocnika sekretarza generalnego ONZ ds. praw człowieka, Iwana Szymonowycza, „niektóre przypadki torturowania ludzi miały miejsce na terenach kontrolowanych przez władze ukraińskie, większość z nich była związana z zarejestrowanymi przypadkami torturowania, do których doszło w budynkach kontrolowanych przez SBU”. W marcu 2016 r. współpracownik misji obserwacyjnej ONZ Uładzimir Szczerbau podczas wywiadu dla rozgłośni „Hromadske radio” opowiedział autorce tego artykułu, że niektóre osoby służba specjalna przetrzymywała w celu wymiany jeńców między stroną ukraińską a nielegalnymi formacjami zbrojnymi ŁRL/DRL.

Przewodniczący komisji Rady Najwyższej do spraw praw człowieka Hryhorij Nemyria i rzecznik praw obywatelskich Waleria Łutkowska wydali publiczne oświadczenie, w którym poddali krytyce działania SBU.

Dlaczego doszło do takiej sytuacji i czy parlament mógł jej zapobiec? Odpowiedź na te pytania znajdziemy w opracowaniu obrońcy praw człowieka Eugena Zacharowa przygotowanym dla Ukraińskiej Grupy Helsińskiej. Pełną wersję (w języku ukraińskim) można przeczytać TUTAJ.

Ewgen Zaharow mówi o prawie, które prezydent Wiktor Janukowycz zmienił na potrzeby swojego reżimu, a którego obecne władze nie poprawiły po poprzedniku. W rezultacie SBU jest służbą specjalną, która powinna dbać o bezpieczeństwo państwa, ale posiada również uprawnienia organów ścigania: SBU może aresztować i zatrzymywać obywateli bez nakazu i powszechnie korzysta z tego prawa. „Brak reglamentacji zatrzymania i aresztu w otwartym akcie prawnym jest łamaniem zasad prawa i może doprowadzić do zupełnego braku kontroli działań SBU” – stwierdza Zacharow. Ustawa „O Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy” roi się od niejasnych sformułowań typu „inne działania”, „inne zadania”, „w innych przypadkach”, które „pozwalają na rozszerzenie granic ingerowania organu państwowego w tę lub inną sferę i stwarzają ryzyko łamania praw człowieka” – zaznacza.

Zmiany Janukowycza umożliwiły SBU prowadzenie nielegalnych więzień. W przeszłości SBU miała do dyspozycji areszty śledcze do przetrzymywania osób, które zostały tymczasowo aresztowane. Na mocy zmiany przepisów, w 2003 r., SBU straciła areszty śledcze, które formalnie miały stać się pomieszczeniami administracyjnymi. W praktyce zostały miejscami pozbawienia wolności.

Parlament nie kontroluje już SBU, ponieważ jest ona bezpośrednio (i wyłączne) podporządkowana prezydentowi. Przed 2010 r., kiedy reżim Janukowycza zmienił ustawę, SBU miała obowiązek regularnie informować o swojej działalności Radę Najwyższą, w szczególności odpowiadać na zapytania posłów i pisma komisji parlamentarnych.

Obecnie przewodniczący SBU składa sprawozdanie do Rady Najwyższej tylko raz w roku., Służba specjalna ma obowiązek wykonywać polecenia prezydenta oraz „inne zadania bezpośrednio nastawione na zapewnienie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa”. „O jakie »inne zadania« chodzi? Tego ustawa nie precyzuje” – dodaje Zaharow. Pracownicy służby bezpieczeństwa mają prawo „wymagać od obywateli i urzędników zaprzestania łamania prawa i działań, które przeszkadzają w realizacji zadań Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, sprawdzać w związku z tym dokumenty tożsamości, a także przeprowadzać przeszukanie osobiste osób, ich rzeczy i pojazdów, jeśli istnieje zagrożenie ucieczki podejrzanego, zniszczenia lub ukrycia dowodów rzeczowych działalności przestępczej”. Jednocześnie, pracownicy SBU nie mają obowiązku legitymowania się i potwierdzania własnej tożsamości.

Co zrobił parlament, aby utrzymać w rozsądnych granicach pełnomocnictwa i rozszerzyć odpowiedzialność służby bezpieczeństwa przed Radą Najwyższą, która w czasach Janukowycza stała się podręczną służbą specjalną prezydenta? Nic.

Dopiero w maju 2017 r., rząd złożył projekt ustawy nr 6521 o wprowadzeniu zmian w ustawach „O tymczasowym areszcie” oraz „O Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy”, w zapisach o funkcjonowaniu aresztów śledczych, które, zgodnie z raportem ONZ, były wykorzystywane jako tajne więzienia. Rząd zdecydował się jedynie na legalizację miejsc w których przetrzymywani są podejrzani. „Zmiany proponowane w projekcie ustawy pozwolą uściślić podstawę prawną funkcjonowania faktycznie istniejących aresztów śledczych Służby Bezpieczeństwa Ukrainy” – czytamy w notatce służbowej rządu. Projekt czeka na rozpatrzenie w Radzie.

Państwo policyjne

Konstytucja Ukrainy, art. 22. Prawa i wolności człowieka i obywatela, zapewnione w niniejszej Konstytucji, nie stanowią listy zamkniętej. Konstytucyjne prawa i wolności są gwarantowane i nie można ich uchylić. Przy uchwalaniu nowych ustaw albo przy wprowadzaniu zmian do obowiązujących ustaw nie dopuszcza się ograniczania treści (istoty) i zakresu obowiązujących praw i wolności.

Ukraina, jako państwo z nadzwyczajnymi uprawnieniami policji i służb specjalnych stała się zagrożeniem dla obywateli. Dalsze ograniczenie ich praw znalazło się w dwóch projektach ustaw, które poparli prezydent Petro Poroszenko oraz minister spraw wewnętrznych i prokurator generalny Jurij Łucenko.

Chodzi o uchylony projekt nr 5490 zmian w kodeksie postępowania karnego i dokument o prawie identycznej treści, który ostatecznie został uchwalony, nr 5610. W nim właśnie parlament znacznie ograniczył prawa podejrzanych, oskarżonych i innych uczestników postępowania karnego. Oba projekty ustaw krytykował ekspert Centrum Reform Polityczno-Prawnych Oleksandr Banczuk. Jego zdaniem, są one niezgodne z Konstytucją.

Ustawę nr 5610 posłowie Najwyższej Rady uchwalili w pierwszym czytaniu. Narusza ona prawo do terminowego informowania o oskarżeniu (Artykuł 29 Konstytucji Ukrainy). Posłowie zaproponowali, aby można to było zrobić, wysyłając zawiadomienie pod ostatni adres zameldowania oraz przez publikację ogłoszenia w mediach. Co oznacza, że obywatel może nie wiedzieć, że toczy się przeciwko niemu postępowanie karne, a więc nie ma możliwości skorzystania z gwarantowanego prawa do obrony.

Praktyka zaocznego sądu może stać się źródłem nadużyć, podkreślał Banczuk i inni obrońcy praw człowieka. Ustawa zawężała także prawo do wolności osobistej: proponowano wydłużyć terminy przetrzymywania w areszcie podczas postępowania przygotowawczego z 12 do 18 miesięcy. I to wówczas, kiedy warunki w ukraińskich aresztach śledczych trudno było określić jako zadowalające. Zgodnie ze zmianami, zgoda sądu na areszt stawała się dożywotnia – wcześniej termin działania takiej zgody ograniczał się do sześciu miesięcy. Terminy postępowania karnego także zwiększono z 12 do 18 miesięcy. „Staliśmy się świadkami regresu ukraińskiego systemu prawnego do systemu z czasów radzieckich – wróciły normy Kodeksu Postępowania Karnego 1960 r.” – twierdził ekspert Centrum Reform Polityczno-Prawnych.

Prokurator Generalny Jurij Łucenko podkreślał, że normy, które wracają do postępowania karnego, nie będą dotyczyły większości obywateli Ukrainy, ale zostaną nastawione na pociągnięcie do odpowiedzialności prezydenta-uciekiniera Janukowycza.

Obrończyni praw człowieka, członkini Charkowskiej Grupy Obrony Praw, Hałyna Kojnasz jest jednak przekonana, że prokurator generalny przez te ustawy dał Janukowyczowi możliwość uniknięcia wymiaru sprawiedliwości. „Problem polega na tym, że jakikolwiek wyrok na podstawie tej ustawy może być zaskarżony w instytucjach międzynarodowych” – pisze w kolumnie popularnego czasopisma ukraińskiego Kojnasz. Bo Europejski Trybunał Praw Człowieka, według niej, może uznać ustawę za taką, która łamie prawo Janukowycza do sprawiedliwego sądu.

Obrońcy praw człowieka zgadzają się co do tego, że ustawa 5610 pod pozorem pociągnięcia byłego prezydenta do odpowiedzialności, faktycznie stwarza zagrożenie dla praw Ukraińców w ogóle. Ucierpieć może każdy, kto nie przypadnie do gustu obecnej władzy.

Obywatela można oskarżyć o dywersję lub gwałt, zaocznie ogłosić wyrok (o wezwaniu się nie dowie, bo będzie za granicą), aresztować (bo zgoda na areszt staje się dożywotnia), utrzymywać przez długi czas w areszcie śledczym lub w nieokreślonym statusie. Takie niezwykłe uprawnienia stwarzają możliwości do nadużyć śledczych i prokuratorów.

Po potężnej fali krytyki tego projektu ze strony obrońców praw Rada Najwyższa ugięła się. Posłowie wprowadzili poprawki i w drugim czytaniu, po usunięciu z tekstu najbardziej drastycznych przepisów, przegłosowali całość.

Prawo do strajku dla przewoźników

Konstytucja Ukrainy, artykuł 44. Pracownicy mają prawo do strajku w celu obrony własnych interesów ekonomicznych i socjalnych.

Na Ukrainie działa ustawa „O transporcie” z 1994 r. W niej zawarty jest artykuł 18 o zakazie strajku dla kierowców czy pilotów, jeśli ich praca jest związana z przewozami pasażerskimi lub obsługą przedsiębiorstw o funkcjonowaniu nieprzerywalnym.

Pracownicy i związek zawodowy spółki lotniczej „Aeroswit”, jeszcze w odległym z dzisiejszej perspektywy 2007 r., zaczęli walczyć o swoje prawa. Lotnicy skarżyli się na wstrzymywanie wypłat i niezadowalające warunki pracy. Po czterech latach walki zorganizowali strajk. Sąd Miejsko-Rejonowy w Boryspolu nie wyraził zgody na taką formę protestu, a wręcz wydał zakaz strajkowania. Niezależny związek zawodowy lotników złożył pozew do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. (ETPC). Sprawa otrzymała nazwę „Weniamin Tymoszenko i inni przeciwko Ukrainie”.

W 2013 r. „Aeroswit” zbankrutował. W 2014 r. ETPC podjął decyzję na korzyść strajkujących lotników – byłych już pracowników „Aeroswitu”. Sąd zobowiązał ukraiński rząd do wypłacenia im 20 tys. euro kompensaty i wprowadzenia zmian w ustawodawstwie. To jak być śmiertelnie chorym i stracić nadzieję na wyzdrowienie, wyjechać do zagranicznego specjalisty i jednak otrzymać szansę na dalsze życie. Za drugim razem, po apelu ówczesnej rzeczniczki praw obywatelskich Łutkowskiej, 6 czerwca 2017 r., Rada rozpatrzyła projekt ustawy „O wprowadzeniu zmian do niektórych ustaw Ukrainy co do gwarantowania realizacji konstytucyjnego prawa człowieka do strajku”. W całości ustawa jednak nie została uchwalona – członkowie Najwyższej Rady skierowali projekt do powtórnego czytania.

Projekt przewiduje zmiany w dwóch ustawach: „O transporcie”, gdzie we wspomnianym art. 18. autorzy ustawy proponują zezwolić pracownikom branży transportowej na strajk; „O trybie rozwiązywania kolektywnych sporów pracowniczych (konfliktów)”, gdzie w art. 24 ustawy wprowadza się zakaz organizacji strajku, jeśli stwarza on zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

W takiej formie ustawa odpowiadała oczekiwaniom związku lotników. Projekt został uzgodniony z aktywistami. Przewodniczący Zjednoczenia Niezależnych Związków Zawodowych Pracowników Lotnictwa Ukrainy Weniamin Tymoszenko w komentarzach dla mediów mówił, że „od teraz wszyscy transportowcy na Ukrainie (nie tylko z naszego kraju) mają prawo do organizacji strajków w celu obrony swoich praw pracowniczych i interesów. A to najmocniejsze i najbardziej skuteczne narzędzie dialogu z nieuczciwymi pracodawcami”.

Wojna i ludzie

Konstytucja Ukrainy, artykuł 24. Obywatele mają jednakowe konstytucyjne prawa i wolności oraz są równi wobec prawa. Nie mogą istnieć przywileje lub ograniczenia z powodu rasy, koloru skóry, przekonań politycznych, religijnych i innych, płci, pochodzenia etnicznego i społecznego, stanu posiadania, miejsce zamieszkania, z powodu języka czy z innych powodów.

Inspirowany przez Rosję konflikt zbrojny na Ukrainie trwa już trzeci rok. A jego początek miał miejsce w momencie zakończenia VII kadencji Rady Najwyższej w 2014 r.

Fala migracji wewnątrz kraju osiągnęła niewyobrażalną skalę. Posłowie jako przedstawiciele władzy jawnie demonstrowali swoją niegotowość do rozwiązywania problemów, które spadły na państwo.

Rada Najwyższa VII kadencji nie reagowała na problem migracji. „Zwykle państwa (…) starają się nagłośnić problem przesiedleń, nawet za cenę zawyżenia liczby wewnętrznie migrujących osób, chcą szybko uchwalić ustawę lub inne akta prawne, aby szybko otrzymać jak największe wsparcie od organizacji międzynarodowych. Na Ukrainie jest przeciwnie – władze nie nadały odpowiedniej rangi problemowi, ustawy i akta prawne nie były uchwalane, liczba przesiedlanych osób była zaniżana” – czytamy w raporcie Charkowskiej Grupy Obrony Praw Człowieka.

Po wywarciu presji ze strony ukraińskich grup wolontariuszy, obrońców praw człowieka, mediów i społeczności międzynarodowej, ówczesna Rada w końcu uchwaliła specjalną ustawę. Zdaniem ekspertów ograniczała ona jednak prawa: w jednym z artykułów została złamana zasada domniemania niewinności. Aby otrzymać status wewnętrznie przesiedlonej osoby, należało udowodnić, że nie jest się przestępcą. Obrońcy praw człowieka, wolontariusze, aktywiści organizacji zrzeszających przesiedleńców zwrócili się do prezydenta z prośbą o zawetowanie ustawy. Prezydent ich poparł i odesłał ustawę do Rady Najwyższej. W starciu między władzą, a społeczeństwem rozpoczęła się druga runda.

27 listopada 2014 r. odbyły się wybory, w których Ukraińcy wymienili skład parlamentu w 56 proc. Jedynie 187 z 423 deputowanych zasiadało wcześniej w Radzie Najwyższej – poinformował po wyborach ruch „Czesno”.

Ponad rok później, w styczniu 2016 r. rada VIII kadencji przegłosowała poprawki do ustawy o wewnętrznie migrujących osobach/przesiedleńcach. Ukraiński Związek Helsiński ds. Praw Człowieka nazwał nową ustawę wzorcową.

Nadal jednak istnieją grupy ludzi, które ucierpiały na skutek wojny. Najbardziej ograniczeni w prawach są mieszkańcy niekontrolowanych przez Kijów obwodów donieckiego i ługańskiego oraz mieszkańcy Krymu, którzy nie zostawili półwyspu po aneksji.

Mieszkańcy Krymu mają jednocześnie obywatelstwo ukraińskie i status nierezydentów. Zaś osoby starsze, które nie wyjechały z niekontrolowanych lub okupowanych terenów nie otrzymują emerytur (chyba że fikcyjnie zarejestrują się jako osoby przesiedlone). Łamie się ich prawo do swobodnego przemieszczania się. Między styczniem a marcem 2017 r. siedem osób zmarło w kolejkach do punktów kontrolnych na granicy w strefie konfliktu, informuje wydział ds. koordynacji działań humanitarnych ONZ na Ukrainie.

Jakie wnioski można wyciągnąć z tych historii? Jak pisał ukraiński pisarz Serhij Żadan: „Mało kto rozumie specyfikę walki politycznej, obywatele przypominają sobie o politykach doprowadzeni do ostateczności, kiedy czują wściekłość”.

Ukraina potrzebuje stałej kontroli obywatelskiej, ktoś musi patrzeć władzy na ręce. Ukraińskie społeczeństwo ostro reaguje jedynie na bezpośrednie łamanie praw i wolności. Czyli wybucha wtedy gdy wolność jest w jawny sposób tłamszona. Bunt przynosi efekty. Dopiero wtedy władza gotowa jest na ustępstwa.

Tekst powstał w ramach projektu „Używać danych. Warsztat MamPrawoWiedziec.pl i Opory”, dzięki wsparciu programu „RITA - Przemiany w regionie” finansowanego przez Polsko–Amerykańska? Fundacje? Wolności.

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

Dziennikarstwo danych, czyli o samorządzie inaczej.

Nowa prawa w tym tygodniu (28 sierpnia - 3 września 2017 r.)

Nowe prawa w tym tygodniu (21 - 27 sierpnia 2017 r.)