Fot. P. Tracz / KPRM

Sejm: Rząd szykuje zmiany w służbie zdrowia

Każdy pacjent będzie pod opieką nie jednego, a trzech pracowników: lekarza rodzinnego, pielęgniarki i położnej. Takie zespoły mają być „przewodnikami pacjenta po systemie”, ale nie wiadomo, gdzie rząd znajdzie na nie pieniądze. 

Sylwia Szołucha
Dodane 24 października 2017

Nowy system podstawowej opieki zdrowotnej.

Ministerstwo zdrowia chce zmienić ustawę o podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Za opiekę nad pacjentem ma być odpowiedzialny zespół POZ składający się z lekarza rodzinnego, pielęgniarki i położnej.

Lekarz rodzinny ma odgrywać kluczową rolę w diagnostyce i leczeniu pacjenta jako koordynator zespołu POZ, który stanie się „przewodnikiem pacjenta po systemie” i będzie zapewniał „ciągłość i kompleksowość” opieki medycznej. Ma też organizować współpracę z lekarzami specjalistami (np. dietetyk, psycholog).

Zmieni się także katalog lekarzy, którzy mogą przyjmować pacjentów w ramach POZ. – Te osoby, które do końca 2024 r. rozpoczną samodzielną pracę w POZ i są np. internistami, będą funkcjonować na dotychczasowych zasadach, ale już od 2025 r. nowymi, samodzielnie funkcjonującymi w ramach POZ lekarzami będą mogli zostać tylko lekarze rodzinni i lekarze pediatrzy – tłumaczy poseł Tomasz Latos (PiS), wiceprzewodniczący komisji zdrowia i sprawozdawca projektu. Oznacza to, że po 2025 r. interniści nie będą mogli zakładać własnych placówek POZ i leczyć w nich pacjentów.

Zdaniem posła i lekarza z wykształcenia, Marka Rucińskiego (N), ustawa została przygotowana „na kolanie” i wcale nie polepsza sytuacji pacjenta. Poseł zwraca uwagę m.in. na to, że źródła finansowania planowanych zmian nie zostały jasno wskazane.

Projekt ma być sfinansowany ze środków NFZ, ale nie przewiduje zwiększenia nakładów na służbę zdrowia. – Planowane jest przeznaczenie dodatkowych pieniędzy np. na diagnostykę, ale to nie jest zapisane w ustawie. Pewne rzeczy będą rozwiązane na poziomie rozporządzeń ministra zdrowia albo na podstawie decyzji prezesa NFZ – odpowiada na zastrzeżenia Latos.

Projekt sceptycznie przyjęły organizacje zrzeszające lekarzy. Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia PPOZ zgłosiło zastrzeżenia dotyczące m.in. zmian w zakresie deklaracji wyboru lekarza (w 2025 r. część deklaracji wyboru złożonych przed wejściem w życie ustawy miałoby stracić ważność). Zdaniem PPOZ „obowiązek wprowadzenia opieki koordynowanej od 1 października 2020 r. we wszystkich POZ w Polsce jest nie do przyjęcia, gdyż wymaga to wielu lat pracy, szerokiej kadry medycznej i wzrostu finansowania, czego obecnie nie ma”.

Sprawozdanie komisji finansów publicznych o rządowym projekcie ustawy przedstawi poseł Tomasz Latos (PiS).

Gminy nie będą już same ustalać cen wody.

Zatwierdzaniem cen za zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków zajmą się dyrektorzy regionalnych zarządów Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Powołuje ich prezes Wód Polskich nominowany przez ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

– Według danych NIK w latach 2008-2015 ceny wody i ścieków wzrosły średnio o 70 proc. To wyraźnie pokazuje, że trzeba powołać jakiegoś zewnętrznego regulatora, tak jak jest na rynku energii elektrycznej czy cieplnej. Chodzi tu o interes konsumenta, który jest bezbronny wobec podwyżek ze strony dostawców, którzy zazwyczaj kontrolują przygniatającą większość rynku – wyjaśnia posłanka Anna Paluch (PiS).

Obecnie ceny ustalają zakłady lub przedsiębiorstwa, których większościowym bądź wyłącznym właścicielem jest gmina. Zdaniem ministerstwa prowadzi to do „nieuzasadnionego wzrostu cen usług wodociągowo-kanalizacyjnych oraz wystąpienia konfliktu interesów”.

Przedsiębiorstwa będą musiały w ciągu 120 dni przed wygaśnięciem poprzednich stawek zaproponować nowe. Złożenie wniosku z nowymi stawkami ma kosztować 500 zł.

Zaakceptowane przez dyrektorów taryfy będą obowiązywać przez trzy lata (obecnie – rok).

Przedsiębiorstwa będą musiały zmienić regulamin świadczenia usług w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie ustawy. Regulaminy będą musiały uzyskać pozytywną opinię dyrektorów „Wód Polskich”.

Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie”, która brała udział w konsultacjach publicznych projektu, skrytykowała kryteria oceny stawek za wodę i odprowadzenie ścieków. Jej zdaniem dyrektorzy powinni je oceniać tylko na podstawie zgodności z przepisami prawa, a nie poprzez analizę zysków i wydatków przedsiębiorstw.

Projekt uzasadnią minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk oraz minister środowiska Jan Szyszko.

Meldunek nadal będzie obowiązkowy, ale nowa ustawa wprowadzi możliwość zameldowania się przez internet.

Wszystkie potrzebne dokumenty (np. tytuł prawny do lokalu) można będzie dołączyć do formularza w formie elektronicznej.

Zgodnie z ustawą z 2010 r. meldunek miał być zniesiony od 1 stycznia 2018 r.

Zdaniem ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji informacje o adresie zamieszkania obywateli są niezbędne. – Bez tej wiedzy państwo nie może prawidłowo funkcjonować – argumentował podczas posiedzenia komisji administracji i spraw wewnętrznych wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Zdzikot. – Wystarczy wspomnieć tylko o kwestiach związanych z prawami wyborczymi, a także z prawem do sądu, których immanentną cechą jest możliwość znalezienia właściwego adresu strony postępowania – tłumaczył.

Zmiany dotkną także cudzoziemców meldujących się na pobyt czasowy lub stały w Polsce. Każdy z nich otrzymałby numer PESEL, a prowadzone obecnie przez gminy rejestry cudzoziemców miałyby zostać zastąpione przez jeden centralny rejestr.

Sprawozdanie z prac komisji administracji i spraw wewnętrznych nad projektem ustawy przedstawi posłanka Józefa Hrynkiewicz (PiS).

Obrona domu przed napastnikiem nie będzie karalna.

Osoba, która broni się przed wdarciem do swojego domu, nie będzie karana, nawet jeśli przekroczy granice obrony koniecznej, chce Ministerstwo Sprawiedliwości. Karalne byłoby tylko rażące przekroczenie granic.

– Zmiany związane z poprawieniem pozycji osoby, która musi się bronić, są niezbędne. Dzisiaj praktyka sądów jest taka, że interpretują prawo raczej na korzyść napastnika niż osoby, która, broniąc się, przekracza granice obrony koniecznej. To jest sygnał dla wymiaru sprawiedliwości, że państwo idzie w kierunku ochrony uczciwych obywateli, a nie napastników – uzasadnia poseł Marek Ast (PiS), prawnik i przewodniczący komisji ustawodawczej.

Sąd może stwierdzić przekroczenie granic obrony koniecznej, gdy „sposób obrony jest niewspółmierny do grożącego bezpieczeństwa” (np. zadanie kilkunastu ciosów nożem, mimo że napastnik już po pierwszym zaprzestał ataku) oraz gdy obrona jest przedwczesna lub spóźniona (np. jeśli ktoś strzeli do napastnika przed atakiem lub gdy ten ucieka).

Zgodnie z obowiązującymi przepisami można uniknąć kary za przekroczenie granic obrony koniecznej może uniknąć osoba, która działała „pod wpływem strachu lub wzburzenia”. Po planowanej nowelizacji ten zapis ma wciąż obowiązywać, ale nie będzie stosowany w przypadkach obrony posesji, domu lub mieszkania.

Sąd będzie musiał ocenić, czy oskarżony działał pod wpływem emocji wyłącznie w przypadku rażącego przekroczenia granic obrony koniecznej.

Projekt uzasadni minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Oraz m.in.:

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

Kukiz'15 wraca do walki o JOWy

PE: Kolejna debata o Polsce

Sejm: Sądy według Prezydenta, wybory według PiS