Fot. Grzegorz Gołębiowski / Wikimedia Commons

Sejm: Czy nie będzie już BORu?

PiS planuje rozdzielić uprawnienia BOR na dwie instytucje: parlamentarną Straż Marszałkowską oraz nową Służbę Ochrony Państwa. SM stanie się służbą mundurową, dostanie do ręki broń i uzyska dostęp do informacji policji i wywiadu. O 10.00 Sejm zaczyna 51. posiedzenie.

Sylwia Szołucha
Dodane 8 listopada 2017

Sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych chce zwiększyć liczbę funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej ze 160 do 280 oraz przyznać im większe uprawnienia. – Zmienia się status Straży Marszałkowskiej z instytucji cywilnej na służbę mundurową. Dzięki temu uzyska ona uprawnienia do np. do zatrzymywania osób, użycia broni, śledzenia, uzyska także dostęp do baz danych innych służb, czyli szereg możliwości działania operacyjnego. Strażnik zyska nowe obowiązki, jako funkcjonariusz będzie mógł zostać skierowany na rozkaz. Z tego wynikają też przywileje np. emerytalne – tłumaczy MamPrawoWiedziec.pl poseł Arkadiusz Czartoryski (PiS), sprawozdawca projektu.

Posłowie planują rozszerzenie zadań SM m.in. o ochronę posłów i senatorów poza granicami parlamentu w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia oraz przeszukiwanie budynku pod kątem ładunków wybuchowych i podsłuchów. Funkcjonariusze dostaną również dostęp do informacji na temat osób i zagrożeń posiadanych przez takie służby, jak: policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Agencja Wywiadu.

Nie wszyscy posłowie należący do komisji administracji i spraw wewnętrznych popierają projekt reformy. - Nie podoba nam się, że ze Straży Marszałkowskiej chce się utworzyć quasi-służbę specjalną. Kompetencje realizowane obecnie przez BOR miałyby zostać rozbite na dwie służby. Będzie ona mogła zostać skierowana przez marszałka do ochrony konkretnych posłów poza terenem parlamentu. Niepokoi nas też zapis, że Straż będzie mogła pozyskiwać płatnych informatorów i płacić za udzielone jej informacje. Ten projekt wpisuje się w tendencję widoczną w PiS, gdzie różne ośrodki władzy chcą mieć swoje służby specjalne i taką właśnie służbę tworzy sobie marszałek – komentuje poseł Marek Wójcik (PO), wiceprzewodniczący komisji.

Wygląd umundurowania określi rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji. Jak poinformowało Centrum Informacyjne Sejmu „szable – o których jako stałym elemencie wyposażenia strażników po zmianach donosi część mediów – owszem byłyby dostępne, ale wyłącznie dla oddziału reprezentacyjnego, wykorzystywanego w czasie najważniejszych wydarzeń w parlamencie”.

Koszt reformy, czyli m.in. dodatkowych etatów i nowego umundurowania ma wynieść ok. 17 mln zł. Projekt uzasadni poseł Arkadiusz Czartoryski (PiS).

Zaproponowana reforma SM wiąże się z projektem ustawy, który zakłada likwidację Biura Ochrony Rządu i przejęcie części jego zadań przez nową służbę – Służbę Ochrony Państwa (SOP), oraz właśnie przez Straż Marszałkowską.

Funkcjonariuszy SOP ma być o 790 więcej od obecnego BOR (docelowo 3 tys.). W przeciwieństwie do BOR, które musiało pozyskiwać informacje od innych służb, SOP będzie mogła wykonywać prace operacyjno-rozpoznawcze samodzielnie. SOP ma kierować komendant (obecnie na czele BOR-u stoi szef). Komendant zyska status centralnego organu administracji rządowej, dzięki czemu będzie mógł sam podejmować większość decyzji (np. jaki zakres ochrony należy się danej osobie, co obecnie określa minister spraw wewnętrznych).

Projekt przedstawi minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak (PiS).

MON dofinansuje strzelnice

Posłowie PiS proponują, by Ministerstwo Obrony Narodowej wspierało samorządy w modernizacji, remontowaniu i budowie strzelnic. – Zainteresowane wsparciem samorządy będą aplikować do MON. Szczegółowe warunki tej współpracy określi ministerstwo w rozporządzeniu. Wtedy będzie wiadomo, w jakim stopniu strzelnice zostaną sfinansowane, do kiedy będą przyjmowane wnioski, ile razy w roku będzie można je składać – tłumaczy MamPrawoWiedziec.pl poseł Wojciech Skurkiewicz (PiS), przedstawiciel posłów, którzy przygotowali projekt.

MON prowadzi 85 strzelnic garnizonowych i pistoletowych. Oprócz nich w całym kraju jest ok. 170 strzelnic różnego typu. Zdaniem posła Skurkiewicza to za mało. – Obecnie, żeby móc odbyć trening strzelecki, trzeba jechać kilkadziesiąt kilometrów do większego ośrodka – tłumaczy Skurkiewicz. – Są też wielotygodniowe czy wielomiesięczne okresy oczekiwania. Chcemy, żeby po wejściu w życie ustawy, w każdym powiecie była przynajmniej jedna strzelnica.

Projekt zakłada także dotacje od MON na remonty i budowę pomników „upamiętniających tradycję, chwałę i sławę oręża polskiego”.

Sprawozdanie z prac komisji obrony narodowej oraz komisji samorządu terytorialnego i polityki regionalnej nad ustawą przedstawi posłanka Anna Siarkowska (PiS).

Kary za „polskie obozy koncentracyjne”

Rząd chce karać osoby, które „publicznie i wbrew faktom przypisują Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie” lub „rażąco pomniejszają odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Jest to poszerzenie artykułu, który pozwala karać za zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim. Projekt był omawiany w październiku 2016 r. Pisaliśmy o nim tutaj.

Po nowelizacji, za użycie np. sformułowania „polski obóz zagłady” miałaby grozić grzywna lub do trzech lat pozbawienia wolności, a osobom „działającym nieumyślnie” – grzywna lub ograniczenia wolności. Podczas posiedzenia komisji sprawiedliwości i praw człowieka poseł Stanisław Piotrowicz mówił, że „nieumyślność” oznacza zachowanie wynikające z „niedbalstwa”, a wiceminister Patryk Jaki – „brak wiedzy historycznej”.

Do odpowiedzialności nie będą pociągane osoby, które złamały przepisy w ramach działalności artystycznej lub naukowej. Kara ma obejmować także czyny popełniane za granicą. Objęte nią mają być nie tylko osoby fizyczne, ale też prawne, czyli np. wydawcy. Sformułowania „polskie obozy śmierci” zdarzało się używać zagranicznej prasie (m.in. dziennikowi „New York Times”) oraz politykom, w tym byłemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych Barackowi Obamie.

Wspólnie z rządowym projektem rozpatrywany jest projekt klubu Kukiz’15, wprowadzający kary za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów lub formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą. Ma on dotyczyć zbrodni popełnionych na terenach Wołynia i Małopolski Wschodniej, w latach 1925-1950.

– Jest to o tyle istotne, że jeszcze nie tak dawno IPN wydawał książki czy organizował wydarzenia, które wprost gloryfikowały Ukraińską Powstańczą Armię. To przedstawiało UPA jako armię narodowowyzwoleńczą z pominięciem ideologii banderowskiej, która była wymierzona w Polaków i zakładała budowę państwa ukraińskiego przez eksterminację innych narodów – mówi MamPrawoWiedziec.pl poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15), który reprezentuje posłów w pracach nad projektem.

W ustawie zdefiniowano zbrodnię na Wołyniu jako „ludobójstwo”, chociaż środowisko naukowe nie jest do tego zgodne i często określa się te wydarzenia jako czystkę etniczną. – Mamy spełnione wszystkie przesłanki ludobójstwa, była to zorganizowana eksterminacja Polaków ze względów narodowościowych. Mówienie, że była to czystka etniczna powinno być karane – twierdzi Rzymkowski. O tym, czy danej osobie zostaną postawione zarzuty i czy sprawą powinien zająć się sąd, tak jak dotychczas, ma decydować prokurator IPN.

Sprawozdanie z prac komisji sprawiedliwości i praw człowieka przedstawi poseł Andrzej Matusiewicz (PiS).

Związki zawodowe dla wszystkich

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej chce, żeby prawo do zrzeszania się w związkach zawodowych przysługiwało wszystkim osobom pracującym za wynagrodzenie, niezależnie od formy zatrudnienia. Dzięki temu związki będą mogli zakładać pracownicy na umowach zlecenie, umowach o dzieło, umowach o świadczenie usług i osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, czyli tzw. samozatrudnieni. Stażyści i wolontariusze będą mogli wstępować do istniejących związków zawodowych.

Ustawa wykonuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego, w którego opinii konstytucja gwarantuje prawo do zrzeszania się wszystkim pracownikom wykonującym pracę zarobkową bez względu na rodzaj umowy łączącej go z pracodawcą.

Projekt uzasadni minister pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Oraz m.in.:

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

Sejm: Rząd szykuje zmiany w służbie zdrowia

Sejm: Czy nie będzie już BORu?

Kukiz'15 wraca do walki o JOWy