Strajk w Dublinie. Źródło: Flickr/William Murphy

Gdzie w Europie globalizacja zabiera miejsca pracy?

Dane europejskiego funduszu pokazują, gdzie globalizacja spowodowała najwięcej masowych zwolnień w UE. Najdotkliwiej światowe przemiany na rynku pracy odczuwają Francja i Irlandia. Polskę i resztę Europy Wschodniej chronią niskie koszty pracy.

Wojciech Gąsior
Dodane 30 maja 2018

Państwa, które wystąpią o pomoc do Komisji Europejskiej, otrzymają zastrzyk gotówki na przeciwdziałanie kryzysom na lokalnych rynkach pracy. Mogą je zainwestować tam, gdzie z powodu przemian globalizacyjnych zamknęła się lub upadła firma, będąca jednym z najważniejszych pracodawców.

W zakładach Fiata w Tychach zwolnienia zaczęły się latem 2012 r. Jeszcze kilka lat wcześniej ze śląskiej fabryki wyjeżdżało ponad 600 tys. modeli rocznie  i nic nie zapowiadało kryzysu, aż koncern zdecydował zakończyć montaż Pandy Classic. Produkcja w Tychach spadła o połowę. W samej fabryce około 1,3 tys. pracowników straciło pracę. Masowo zaczęli zwalniać też dostawcy Fiata.

Kryzys w Tychach nie był w 2013 r. odizolowanym zjawiskiem. Choć światowa produkcja w przemyśle samochodowym wzrosła, to UE odnotowała spadek o 5,3 proc, a Polska o 13 proc. Na bruku wylądowały setki zatrudnionych w fabrykach Forda w Belgii oraz Peugeota i Citroena we Francji.

Właśnie na wypadek takich sytuacji – masowych zwolnień wywołanych globalnymi zmianami na rynku pracy  – w 2007 r. powstał Europejski Fundusz Dostosowania do Globalizacji. Gdy naraz w regionie, sektorze lub przedsiębiorstwie ponad 500 osób traci pracę, państwo członkowskie może poprosić o wsparcie Brukselę. Decyzję, czy przyznać pieniądze, podejmuje Komisja Europejska za zgodą Parlamentu i Rady. W środę Parlament Europejski rozpatrzy wniosek Komisji Europejskiej o przeznaczenie 345 tys. euro na promocję i monitoring Funduszu.

UE wypłaciła Tychom 1,26 mln euro – pieniądze pokryły część kosztów programów treningowych dla zwolnionych, stypendiów, szkoleń z przedsiębiorczości oraz specjalnych zachęt finansowych dla pracodawców.

Francja i Irlandia na czele rankingu krzywd

Wstrząsy na światowych rynkach docierają do Polski i innych państw Europy Wschodniej, ale najsilniej negatywne skutki globalizacji odczuwają niewielkie zachodnie gospodarki o wysokich kosztach pracy (np. Irlandia oraz kraje skandynawskie i Beneluksu). To w tych państwach najwięcej firm zleca część zadań za granicą. Według ankiety Eurostatu po zagraniczne zasoby w 2011 r. sięgała jedna trzecia firm w Belgii. Dla porównania wśród przebadanych państw Europy Wschodniej z outsourcingu korzystały najwyżej cztery firmy na sto.

Najwięcej Fundusz wydał na wsparcie Francji (ponad 100 mln euro), ale największe wrażenie robi kwota wsparcia dla niewielkiej Irlandii – 68 mln euro. Na „zielonej wyspie” na bruku po masowych zwolnieniach wylądowało ponad 12 tys. pracowników z sektora budowlanego i zatrudnionych przy naprawie i renowacji samolotów.

We Francji za najwięcej zwolnień odpowiedzialne są sektory lotniczy i motoryzacyjny. Blisko cztery tysiące osób zwolnionych przez Air France otrzymało w 2013 r. rekordową pomoc w wysokości ponad 25 mln euro. Produkcję zmniejszyły lub przeniosły za granicę najbardziej znane francuski marki samochodowe – Peugeot, Citroen i Renault.

Dziesiątki milionów pomocy popłynęły też do Danii, Grecji, Belgii i Finlandii.

Kryzys mniej straszny w Europie Wschodniej

Masowe zwolnienia na skalę irlandzkich lub francuskich zdarzają się o wiele rzadziej w Europie Wschodniej. Ze względu na niskie koszty pracy wschodni blok UE na globalizacji rynku pracy częściej korzysta niż traci. Część miejsc pracy, które znikają na Zachodzie, przenosi się właśnie na Wschód. W czasie kampanii prezydenckiej we Francji w 2017 r. symbolem ucieczki produkcji na Wschód stała się łódzka fabryka, do której koncern Whirlpool przeniósł produkcję z Amiens. Pracownicy ze wschodu dostali z Funduszu w sumie 40 mln euro – tyle samo co Belgia.

Ale w Europie Wschodniej też zdarzają się masowe zwolnienia. W Rumunii na bruku wylądowało około tysiąca pracowników po tym, jak krajowy przemysł stalowy zwolnił obroty, bo nie był w stanie konkurować z gwałtownie rosnącym eksportem stopu z Chin. Na dodatek w Rumunii znajdowała się fabryka Nokii. Były lider światowego rynku urządzeń przenośnych od wybuchu kryzysu finansowego niemal co roku zwalniał tysiące pracowników w różnych krajach Europy. W rumuńskich zakładach Cluj fala zwolnień przyszła w 2011 r.

Polska otrzymała z Funduszu 2,5 mln euro. Blisko połowę tej kwoty stanowi wsparcie dla Tych, resztę pomoc dla zwolnionych z zakładów chemicznych Zachem w Bydgoszczy (zatwierdzona, ale jeszcze niewypłacona) i H. Cegielskiego w Poznaniu oraz województw podkarpackiego (zwolnienia w fabrykach maszyn) i wielkopolskiego (kurczący się przemysł samochodowy).

Nie tylko globalizacja

UE prowadzi również inne, długoterminowe programy mające zwiększyć zatrudnienie, w których podział środków między Europę Wschodnią i Zachodnią jest inny. Są to np. Europejski Fundusz dla Najbardziej Potrzebujących i Europejski Fundusz Społeczny. Ze środków tego ostatniego na lata 2014-20 Polsce przyznano 13,2 mld euro.

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

PE: Czy Unię czekają ostre cięcia finansowe?

Sejm: Drugie podejście rządu do reformy instytucji badawczych

PE: Posłowie przyjmą kolejną rezolucję o Polsce