Fot. Platforma Obywatelska RP / Flickr

Sejm: PiS chce przyspieszyć obsadzenie Sądu Najwyższego

Wybór Pierwszego Prezesa w mniejszym składzie, możliwość odrzucania kandydatów bez rozpatrywania i mniejsze wymagania dla sędziów – w ten sposób PiS chce przyspieszyć wymianę sędziów Sądu Najwyższego i zakończyć trwający kryzys. Tym Sejm zajmie się na 67. posiedzeniu, ostatnim przed przerwą wakacyjną. Początek obrad o 10.00.

Sylwia Szołucha
Dodane 18 lipca 2018

Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt zmiany w ustawie o prokuraturze oraz w ustawach: o Krajowej Radzie Sądownictwa, o Sądzie Najwyższym, o ustroju sądów powszechnych, o ustroju sądów administracyjnych i Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Projekt został złożony w Sejmie 11 lipca, a już następnego dnia marszałek Kuchciński nadał mu numer druku.

Projekt umożliwia szybsze powołanie pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Obecnie do jego wyboru konieczne jest obsadzenie 110 na 120 stanowisk sędziowskich w SN, po zmianach wystarczyłyby 2/3 składu, czyli 80 sędziów.

Kandydaci na nowych sędziów SN nie musieliby dostarczać żadnych dokumentów potwierdzających swoje kwalifikacje. Przy udzielaniu rekomendacji dla sędziego na dane stanowisko KRS nie będzie już musiała brać pod uwagę opinii kolegium właściwego sądu oraz oceny właściwego zgromadzenia ogólnego sędziów.

KRS może odrzucić odwołanie kandydata, który został negatywnie zaopiniowany, jeśli odwołanie nie spełnia wymogów formalnych lub jest „z innych przyczyn niedopuszczalne”. Odwołanie trafi do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który ma 2 tygodnie, żeby się nim zająć.

KRS będzie też mogła od razu odrzucać kandydatury, które nie spełniają wymogów formalnych. Od uchwały podjętej w tym przedmiocie kandydatowi nie przysługuje odwołanie.

Rozwiązanie wprowadzono „w celu uniknięcia zbędnego obciążania sądów takimi odwołaniami”. Według opinii Sądu Najwyższego celem proponowanych rozwiązań „jest przyspieszenie wymiany kadrowej w Sądzie Najwyższym i to ze szkodą dla rzetelności oceny kompetencji poszczególnych kandydatów”.

Zgodnie z nowymi przepisami wszyscy sędziowie, którzy ukończyli 65 lat przechodzą w stan spoczynku, chyba że wystosują do prezydenta prośbę o możliwość dalszego orzekania i otrzymają zgodę. Wskazany wiek przekroczyło 27 sędziów z obecnego składu, w tym pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf, której kadencja zgodnie z konstytucją powinna trwać do 2020 r. 12 sędziów wyraziło chęć dalszego orzekania. 7 z nich KRS (w składzie wyłonionym przez Sejm w marcu) zaopiniowała negatywnie. Znalazł się wśród nich m.in. kierujący obecnie w pracami SN sędzia Józef Iwulski. Ostateczne decyzja będzie jednak należeć do prezydenta Andrzeja Dudy.

W wydanym 14 lipca komunikacie prasowym sędziowie uznali obwieszczone przez prezydenta 24 maja konkursy na sędziów SN za nieważne. Ma to wynikać z niekonstytucyjnej procedury (rada wybrana sprzecznie z konstytucją) oraz z tego, że postanowienie prezydenta, które zainicjowało procedurę nie miało podpisu premiera. „W najbliższych dniach poinformujemy o naszym stanowisku co do zasadności udziału w takim konkursie, kierując się dobrem Rzeczypospolitej Polskiej i ochroną praw obywateli.” – zapowiedzieli sędziowie w komunikacie. Stowarzyszenie nadal nie podjęło ostatecznej decyzji w tej sprawie (18 lipca wydało opinię na temat projektu, z którą można zapoznać się tutaj).

– Moim zdaniem zarząd Stowarzyszenia dał sobie jeszcze czas, żeby to przemyśleć. Istota tego złożonego problemu sprowadza się do tego, jak mamy się zachować: czy mamy pozwolić bez żadnej walki na wejście do wyższych sądów osobom, u których jest z góry założone, że wejdą niezależnie od ich kompetencji, czy stanąć w takim konkursie i pokazać, że nie było równych szans. Istnieje jednak obawa, że każdy start to legitymizowanie organu, który traktujemy jako upolityczniony – mówi w rozmowie z MamPrawoWiedziec.pl sędzia Krzysztof Kozłowski ze Stowarzyszenia.

Projekt ustawy uzasadni poseł Marek Ast (PiS).

Parlament Europejski nie dla mniejszych ugrupowań

Z prac w komisji nadzwyczajnej wraca projekt zmian w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego przygotowany przez PiS (o projekcie pisaliśmy już tutaj). Obecnie podział mandatów odbywa się na poziomie krajowym: najpierw oblicza się, ile mandatów przypada komitetom na podstawie wyniku osiągniętego w skali całego kraju, a potem dzieli się to na 13 okręgów. Liczba w mandatów w okręgach nie jest stała. Projekt zakłada przypisanie stałej liczby posłów do konkretnych okręgów wyborczych – z każdego okręgu wybiera się min. 3 posłów.

Według posłów PiS w ten sposób „wyeliminowana zostanie niezrozumiała dla wyborców i niczym nieuzasadniona, rywalizacja pomiędzy okręgami wyborczymi o liczbę mandatów”. Nowy sposób wyłaniania reprezentantów ma być „jasny i precyzyjny”, co przyczyni się do „wzrostu zainteresowania wyborami europejskimi, co z kolei bezpośrednio przekłada się na frekwencję wyborczą”.

W opinii na temat projektu Fundacja Batorego przyznaje projektodawcy rację w krytyce obecnie stosowanej metody, która „różnicuje siłę głosu wyborców w poszczególnych okręgach” oraz „dyskryminuje okręgi wyborcze o najmniejszej liczbie wyborców”. Fundacja zwraca jednak uwagę, że zaproponowany projekt zakłada tworzenie okręgów co najmniej 3-mandatowych, a takie rozwiązanie łamie zasadę proporcjonalności wyborów i sprzyja największym ugrupowaniom. Jak policzył dr hab. Bartłomiej Michalak na podstawie wyborów do PE z 2014 r., po wprowadzeniu zmiany uzyskanie mandatu w najmniejszych okręgach (3-mandatowe) będzie wymagało zgromadzenia ok. 20 proc. poparcia, a w okręgach największych (6-mandatowe) przynajmniej 9 proc. Porównaliśmy te wyliczenia z wynikami wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2014 r. Przy proponowanym progu na wprowadzenie posłów do Parlamentu Europejskiego nie miałby szans komitet Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke (w żadnym z okręgów nie przekroczył 9 proc., obecnie ma czterech posłów).

Sprawozdanie komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego z prac nad projektem przedstawi Łukasz Schreiber (PiS).

RPO o stanie przestrzegania praw człowieka i obywatela

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar przedstawi informację o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ponieważ „obywatele uczestniczący w lipcowych demonstracjach, dotyczących niezależności sądownictwa, wyraźnie wskazali, jak ważna jest dla nich Konstytucja oraz jak wielką wagę przywiązują do jej zrozumienia, respektowania, a także gwarancji z niej wynikających” zastosowano nową formę informacji rocznej, która odnosi się do konkretnych artykułów konstytucji.

W informacji znalazły się rozdziały odpowiadające wszystkim prawom i wolnościom zawartym w art.30-80 konstytucji, takim jak np. prawa wyborcze (np. ostatnie zmiany w kodeksie wyborczym), zasada niedyskryminacji (np. ataki na tle rasowym, narodowym, etnicznym lub wyznaniowym), wolność organizowania pokojowych zgromadzeń (np. ograniczenie tego prawa przez wprowadzenie zgromadzeń cyklicznych) czy prawo do ochrony życia (np. problem z dostępem do legalnej aborcji).

Część informacji RPO poświęcił konsekwencjom zmian przeprowadzonych w ubiegłym roku w sądownictwie – ustawie o ustroju sądów powszechnych, ustawie o KRS oraz ustawie o Sądzie Najwyższym. Rzecznik zwrócił w tej części uwagę na m.in. wpływ ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro na sędziów („wywołujący szczególne wątpliwości” przepis, zgodnie z którym może on odwoływać prezesów i wiceprezesów bez podania powodu w ciągu pół roku od powołania), wybór przez polityków składu KRS („ingerencja przedstawicieli władzy ustawodawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości”) czy też przerwanie kadencji sędziów SN przez obniżenie wieku przejścia w stan spoczynku z 70 do 65 lat („niezgodne z zasadą niezawisłości sędziowskiej”).

Reforma Gowina jeszcze raz w Sejmie

Ustawa o szkolnictwie wyższym przygotowana przez wicepremiera oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina wraca z prac w Senacie do Sejmu. Senatorowie zgłosili do niej poprawkę, która zakłada, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy są wykładowcami, będą dożywotnio zatrudnieni na uczelniach bez względu na ocenę pracowniczą ich pracy.

Przeciwko poprawce protestuje m.in. Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP). Zdaniem KRASP takie rozwiązanie narusza autonomię uczelni, zasadę równości nauczycieli akademickich oraz zasadę „powszechności obowiązywania wymogów wynikających z norm ocen okresowych i założeń polityki kadrowej w uczelniach".

Oraz m.in.:

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

PE: Czy Unię czekają ostre cięcia finansowe?

Sejm: Drugie podejście rządu do reformy instytucji badawczych

PE: Posłowie przyjmą kolejną rezolucję o Polsce