Fot. falkowata/ Flickr

Jak państwo pomaga represjonowanym w PRL?

Od 1 stycznia 2016 r. byli działacze opozycji antykomunistycznej w PRL mogą korzystać ze specjalnego dodatku do emerytury lub renty – 400 zł miesięcznie. Instytut Pamięci Narodowej przewidywał, że prawo do zasiłku obejmie od 2 tys. do 10 tys. osób. Jak na razie wnioski o świadczenie złożyło 576 osób.
 

Ela RossmillerMagdalena Wnuk
Dodane 20 września 2016

Państwo gwarantuje pomoc represjonowanym w latach 1944-1989 oraz rodzinom ofiar represji w latach 1956-1989 prawie do początku III RP, od 1991 r. Komu dokładnie? Osoby represjonowane to kombatanci (wojenni i powojenni), cywilne ofiary działań wojennych, deportowani do pracy przymusowej, żołnierze przymusowo zatrudniani w kopalniach, robotnicy zwolnieni z pracy z powodów politycznych.

Regulacje, które ich dotyczą, są zapisane w 17 różnych ustawach, 26 rozporządzeniach oraz 2 obwieszczeniach, np. represjonowani przed 1957 r. mogą wystąpić o status kombatanta i o świadczenie dla weterana; osadzeni w więzieniu lub internowani po 1956 r., którzy w wyniku represji nie mogli pracować – o podwyższoną emeryturę; rodziny kombatantów i ofiar represji – o prawo do rekompensaty.

Nowe uprawnienia – co i dla kogo

Ustawa, która weszła w życie na początku roku, rozszerzyła zakres pomocy dla działaczy podziemia antykomunistycznego – aresztowanych lub internowanych, torturowanych, inwigilowanych lub prześladowanych, poszukiwanych listami gończymi, oskarżonych lub skazanych za przestępstwa lub wykroczenia, zmuszanych do służby wojskowej, wyrzuconych z pracy lub ze studiów oraz objętych zakazem publikacji.

Warunkiem otrzymania statusu opozycjonisty antykomunistycznego jest prowadzenie przez łącznie co najmniej 12 miesięcy działalności opozycyjnej grożącej odpowiedzialnością karną. Pomoc w postaci 400,96 zł dodatku do emerytury lub renty otrzymują osoby, których dochód – w zależności od sytuacji rodzinnej i zdolności do pracy – nie przekracza od 882,56 zł do 1059,07 zł. Ustawa daje możliwość starania się o jednorazową pomoc pieniężną, np. przy zakupie sprzętu rehabilitacyjnego. Na mocy ustawy samorządy mogą przyznać zamieszkałym na ich terenie opozycjonistom dofinansowanie do opłat za mieszkanie oraz pierwszeństwo do opieki społecznej, a także zniżki na korzystanie z komunikacji publicznej.

Aby otrzymać świadczenie, trzeba złożyć wniosek do szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych (UdSKiOR). Urzędnicy weryfikują dowody na działalność opozycyjną, przyznają status osoby represjonowanej i wydają decyzje o wypłaceniu odszkodowań lub świadczeń. Wniosek musi zawierać zaświadczenie prezesa IPN, że dana osoba nie była funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa ani jej tajnym współpracownikiem.

Do 1 września wpłynęło 2067 wniosków o potwierdzenie statusu działacza opozycji antykomunistycznej oraz osoby represjonowanej z powodów politycznych, z czego 1516 zostało zweryfikowanych pozytywnie, a 177 negatywnie. O comiesięczną pomoc finansową wystąpiło 576 opozycjonistów, a 444 ją uzyskały.

Pomocy nie otrzymują osoby, które nie spełniają kryterium dochodowego oraz te, które były zaangażowane w działalność podziemną wyłącznie w trakcie Karnawału „Solidarności” (31 sierpnia 1980 r. – 12 grudnia 1981 r.). Nie mogą na nią liczyć pracownicy, funkcjonariusze, żołnierze i współpracownicy organów bezpieczeństwa państwa sprzed 1989 r.

Podzielone zdania dawnych działaczy

Dawni opozycjoniści ustawę komentują różnie. – Ustawa miała szybko pomóc najbardziej potrzebującym działaczom – mówi działaczka Studenckiego Komitetu „Solidarności” we Wrocławiu Danuta Stołecka, ostatnio doradca w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Liczbę wniosków o przyznanie świadczenia ocenia jako niską. – Nie jest to duże obciążenie dla budżetu, można zmienić kryterium dochodowe, aby nieco więcej osób mogło skorzystać z pomocy – dodaje.

Zdaniem Wojciecha Borowika, byłego opozycjonisty, obecnie prezesa Stowarzyszenia Wolnego Słowa, uprawnienia represjonowanych w PRL powinny być zbliżone do tych, które mają kombatanci wojenni.

Kilkakrotnie aresztowany od 1965 r. Seweryn Blumsztajn, obecny prezes Towarzystwa Dziennikarskiego, uważa, że pomoc powinna trafiać tylko do najbiedniejszych. – Poza medalami nic nam się nie należy. W latach 70. i 80. nie zabijali, nie torturowali. To nie były dramatyczne represje – mówi.

„Środowisko będzie na bieżąco weryfikować”

Debata nad ustawą o działaczach opozycji toczyła się w parlamencie minionej kadencji (2011-2015). Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, potrzebę jej uchwalenia zgłosiły Senatowi środowiska byłych działaczy w marcu 2013 r. Wątpliwości posłów i senatorów budził sposób, w jaki Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych miałby weryfikować działalność w podziemiu. Podczas debaty w Senacie jego marszałek, były opozycjonista, Bogdan Borusewicz (PO) mówił: – Czy każda działalność w okresie komuny była widziana jako działalność polityczna? Nie każda.

Marszałek Senatu poddał w wątpliwość, czy do takiej działalności należy zaliczyć założenie firmy, organizację spotkania teatralnego czy poetyckiego, które to działania nie były akceptowane przez władze? Jak ustalać, że ktoś był zmuszony do służby wojskowej w formie represji, a nie zwykłego poboru?

Senator Bohdan Paszkowski (PiS) zwracał uwagę na fakt, że niektórzy w PRL byli werbowani do wojska z powodów politycznych, a inni nie: – Jacek Kuroń został wzięty w 1976 r., kiedy tworzono KOR. Ustawa musi mieć jasne granice, tak żeby ci, którzy byli wzięci do wojska w normalnym poborze, nie mogli ze wspomnianej ustawy korzystać. Bo przecież pobór do wojska był powszechny i w omawianym okresie dotyczył paru milionów ludzi – mówił senator.

Dyskusyjne było też sformułowanie przyznające prawo do statusu opozycjonisty antykomunistycznego temu, kto działał na rzecz praw politycznych oraz praw człowieka. Senator Jan Rulewski (PO), sprawozdawca komisji praw człowieka, praworządności i petycji tłumaczył to tak: – Prawa polityczne na ogół kojarzą się z prawem do uczestnictwa w życiu publicznym, na przykład do członkostwa w partii, do udziału w wyborach, w referendum, do udziału we władzy, do dostępu do informacji publicznej. A prawa człowieka są prawami, najprościej to powiem, osobistymi, czyli jest to ochrona tajemnicy korespondencji, ochrona życia, ochrona przed niezasłużonym aresztowaniem na ulicy etc. – mówił Rulewski. W ustawie brakuje doprecyzowania, jak mają to rozumieć instytucje przyznające świadczenia.

W wypowiedzi dla MamPrawoWiedziec.pl Wojciech Borowik zapewnia: – Środowisko będzie na bieżąco weryfikować, kim są wnioskujący o status opozycjonisty. Jeśli zabraknie dowodów w dokumentach IPN, obowiązkiem będzie znalezienie świadków, np. wśród szefów struktur podziemnych.

Dziś byli opozycjoniści zrzeszają się w stowarzyszeniach, związkach i grupach nieformalnych np. w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa, któremu przewodzi Borowik.

W Senacie nikt nie zagłosował przeciw

Projekt ustawy przygotowali senatorowie i przekazali go do Sejmu 30 stycznia 2014 r. W zespole roboczym podczas prac w Senacie uczestniczyli m.in. przedstawiciele Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Instytutu Pamięci Narodowej, ministerstw Pracy i Polityki Społecznej oraz Sprawiedliwości. Opinie wyrażały różne grupy zainteresowanych: Helsińska Fundacja Praw Człowieka, stowarzyszenia Sieć Solidarności, Godność, Walczących o Niepodległość 1956–89, Internowanych i Represjonowanych oraz Wolnego Słowa, Ośrodek „Karta”, Fundacja Wolność i Pokój, NSZZ „Solidarność”, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów, Unia Metropolii Polskich, Związek Miast Polskich, Związek Powiatów Polskich, Związek Gmin Wiejskich RP, Unia Miasteczek Polskich, Związek Stowarzyszeń Osób Represjonowanych w latach 1980–1990 im. Ks. Jerzego Popiełuszki, Stowarzyszenia Osób Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym regionów: Radomskiego, Śląsko-Dąbrowskiego, Polska Partia Niepodległościowa.

Posłowie powszechnie poparli projekt. Przeciw było jedynie SLD, które uznało, że pomoc należy się wszystkim żyjącym w ubóstwie, bez względu na ich biografie polityczne. Sojusz krytykował ustawę jako dyskryminującą. Poseł Tadeusz Iwiński (SLD) proponował rekompensaty ofiarom transformacji – byłym robotnikom PGR-ów i pracownikom zakładów, które upadły w latach 1990. Jego wniosek nie uzyskał poparcia większości. Ostatecznie ustawa została uchwalona 20 marca 2015 r. głosami 390 posłów PiS, PO, PSL, Zjednoczonej Prawicy oraz Ruchu Palikota (31 posłów było przeciw, 6 się wstrzymało). Senat poparł ustawę 81 głosami za. Nikt nie zagłosował przeciw.

Senat pracuje nad poszerzeniem uprawnień dla byłych działaczy podziemia. Na trzecie czytanie czeka projekt nowelizacji ustawy m.in. zwiększający wysokość świadczenia, wprowadzający pierwszeństwo w dostępie do opieki zdrowotnej i ulgę na przejazdy transportem publicznym. Wśród wnioskodawców projektu są byli opozycjoniści, m.in. Bogdan Borusewicz, Jan Rulewski i Sławomir Rybicki.

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni

PE: mniej koncesji dla Ukrainy w handlu

Sejm: nowy abonament w końcu pod obrady, dodatki dla strażaków i emerytów, rok 2018 Rokiem Kobiet

Nowe prawa w tym tygodniu (29 maja - 4 czerwca)